poniedziałek, 15 września 2014

Parki i skwery Brukseli.

Zapraszam was dzisiaj na wycieczkę po Brukseli, do której wybrałam się wraz z rodziną początkiem września.

Zacznijmy jednak, od suchych faktów. Bruksela jest stolicą Belgii, i zarazem największym miastem tego dość niewielkiego kraju. Liczy sobie ok 1,2 mln mieszkańców, i jest siedzibą Parlamentu, i Komisji Europejskiej.
W moim odczuciu miasto, charakterem, bardzo przypomina nasz rodzimy Kraków.Z racji tego, że jest dość niewielkie, na jej zwiedzenie wystarczy zaledwie 2-3 dni. Stare centrum dzieli się na tzw. górne i dolne miasto, gdzie zlokalizowanych jest większość znanych zabytków. Oprócz nich jest także dość spora ilość różnego rodzaju parków, i skwerów.
Nie byłabym sobą gdybym nie zwiedziła chociaż części z nich.
Zapraszam więc na wycieczkę!
Niestety w trakcie zwiedzania padł nam aparat i niektóre zdjęcia mogą być kiepskiej jakości, przez co z góry przepraszam.

Jednym z największych parków w centrum Brukseli jest Cinquateriaire. Stworzony w XIX wieku przez króla Leopolda II, dla upamiętnienia 50 rocznicy odzyskania, przez Belgię niepodległości.
Park zajmuję powierzchnię ok 30 ha. Ma bardzo symetryczny układ z główna aleją, do której zbiegają się alejki boczne. Nad parkiem góruje majestatyczny Łuk Triumfalny stworzony w 1905 roku przez Panów Vicontte i Lagane. Do Łuku przyklejonych jest kilka bardzo ciekawych muzeów min. Motoryzacji, Awiacji czy Wojska. 



W parku znajdziemy min piękne aleje, i żywopłoty laurowe. Niestety próżno tu szukać ciekawego placu zabaw dla dzieci, co jeszcze szczególnie zaskakujące, iż park jest chyba ulubionym miejscem wypoczynku rodzin z dziećmi.


Idąc w stronę centrum mijamy budynki Komisji Europejskiej i skwery tuz przy niej. I tu spore zaskoczenie. Chociaż ciekawie zaprojektowane, niestety są  raczej w opłakanym stanie. Sporo chwastów, martwe, i przerośnięte rośliny. Jednym spory nieład i zawód. 






Miejsce to ratują jedynie piękne trawy z gatunku Pennisetum alopecuroides. 



Udowadniają one tym samym, że są to rośliny praktycznie niezniszczalne, i pięknie rosną w praktycznie każdych, nawet najbardziej ekstremalnych warunkach.

Idąc dalej w stronę centrum po około 15 minutowym spacerze dochodzimy do Parku Brukselskiegooraz przylegającego do niego Pałacu Królewskiego.
park został po raz pierwszy otwarty w 1776 roku. Z racji jego położenia nazywany jest często płucami Brukseli. To tutaj odbywają się rożnego rodzaju wystawy, oraz koncerty.


Park ma bardzo naturalistyczny charakter. Znajdziemy tu klika fontann oraz alei Kasztanowych (niestety mocno zaatakowanych przez Szrotówka).  Mimo,że Park zwiedzaliśmy w piękny, słoneczny dzień, wydał on nam się dość mroczny, i mało przyjazny. Niestety nie zachęcił nas, by pozostać w nim dłużej.

Jak już wcześniej wspomniałam do Parku Brukselskie go przylega Pałac Królewski, który jest zachwycający! Belgijska Rodzina Królewska udostępnia Pałac turystom, co roku, w trakcie swoich letnich wakacji. Nam udało się zwiedzić go ostatniego dnia. Pałac można zwiedzać za darmo. Największe wrażenie, w Pałacu robi tzw. "Heaven of Delight',czyli sufit w jednej z komnat, który został wyklejony milionami kolorowych skorupek chrząszczy!


W przeciwieństwie do wnętrza, bezpośrednie otoczenie Pałacu, które ma charakter wgłębnika, niestety mnie nie zachwyciło. Chociaż bardzo starannie wypielęgnowane, jest po prostu nudne. Żywopłoty, w parterach kwiatowych, są mieszankom różnych bardzo pospolitych roślin (głównie Ligustru). Gdzieniegdzie, bez ładu i składu podosadzane są Hortensje. Całość dobija coś na kształt dziwnie strzyżonych rzeźb/żywopłotów pod ścianami wgłębnikach. Na starszych zdjęciach widać, że jest to stosunkowo nowy, i moim zdaniem nie potrzebny dodatek.





Ale... pozostawiamy Pałac za sobą i podążamy w strony dzielnicy zwanej Sablon. Ponieważ, w naszej rodzinie nic, nigdy, nie idzie zgodnie z planem zboczyliśmy trochę z obranej trasy w stronę Mont des Art. Dzielnicy artystów.


Naszym oczom ukazał się wówczas przepiękny widok, na tę część Brukseli, oraz zlokalizowany na niewielkim wzgórzu bardzo klasyczny, jednak bardzo nowoczesny ogród. Silnie inspirowany klasycznymi ogrodami włoskimi. Ogród ma bardzo symetryczny układ, znajdziemy tu palmety włoskie z Platanów, Topiary z Bukszpanów, oraz piękne partery kwiatowe. Dostać się tu nie jest jednak łatwo, z każdej strony czeka nas do pokonania spora ilość schodów. Jednak naprawdę warto.




Wracamy na wcześniej ustaloną trasę, w stronę Sablon. Po drodze mijamy niewielki, i uroczy Egmont Park.  Park znany jest głównie dzięki rzeźbie Piotrusia Pana, chętnie odwiedzanej przez dzieci.
Świecące królicze uszy świetnie pokazują, dokąd sięgają małe dziecięce rączki.





W parku znajduje się także średniowieczna studnia, która służyła do dostarczania wody miastu oraz oranżeria.



Park, mimo bliskości ulicy jest bardzo cichy, a prowadzą do niego znowu schody, z niezliczoną ilością stopni.


W końcu docieramy do celu naszej podróży - Sablon, a przy nim moim zdaniem najpiękniejszy park w Brukseli czyli Petit Sablon. 


Park po raz pierwszy otworzono w 1879 roku, i osobiście kojarzy mi się z Tajemniczym Ogrodem.

Wejście do Parku otoczone jest 48 kolumnami, z rzeźbami z brązu, które przedstawiają starożytne profesje, którymi kiedyś trudnili się mieszkańcy Brukseli, i które przyniosły dobrobyt temu miastu.

Po przekroczeniu bram na naszym oczom ukazuje się cudowny, pięknie wypielęgnowany skwer, znowu mocno nawiązujący do stylu włoskiego. Strzyżone żywopłoty, obwódki bukszpanowe, piękne białe Kosmosy, i bardzo pięknie utrzymane trawniki, to wszystko składa się na unikalny charakter tego skweru.





Na niewielkim wzniesieniu, na tle żywopłotów z Bluszczu znajduje się 10 bardzo ciekawych rzeźb. U podnóża stoi za to piękna fontanna zwieńczona rzeźbą Hrabiego Egmont i Hornes straconych na szafocie 5 czerwca 1568 roku, z powodu ich oporu przed hiszpańską dominacją. 




Skwer zwrócony jest w stronę Kościoła NMP, i znów mimo bliskości ulic jest bardzo cichy i przytulny. W sam raz na relaks po męczącym dniu.  



Na koniec wrzucam jeszcze kilka ciekawych aranżacji kwietników, które napotkaliśmy po drodze, i z ciekawością czekam na Wasze propozycje jakie miasta polecacie na krótki weekendowy wypad.






Pozdrawiam
XOXOXO





wtorek, 9 września 2014

Pierwszy zwiastun jesieni...

Kiedy kończy się lato, a po ogrodzie zaczyna się snuć babie lato. Gdy poranki staja się coraz chłodniejsze, w umęczonym od upalnego słońca ogrodzie rozkwitają one....okazałe, i dostojne...Rozchodniki okazałe (Sedum spectabile).



Odkąd sięgam pamięciom, zawsze fascynowały mnie te rośliny. Ich grube, wzniesione łodygi wypełnione wodą. Mięsiste, eliptyczne liście, oraz małe przypominając gwiazdki kwiaty, zbite w duże, płaskie kwiatostany.


Kwiaty są bezzapachowe, i kwitną od połowy sierpnia, aż do pierwszych przymrozków.


Łacińska nazwa tych roślin pochodzi od słowa 'sedre', które oznacza siedzieć, i świetnie oddaje ich charakter.

W zależności od odmiany byliny osiągają od 45 - 75 cm wysokości, i tyleż samo szerokości.


Są bardzo łatwe w uprawie, i nie wymagają zbytniej opieki. Dobrze rosną na praktycznie każdym rodzaju, lekko zasadowej gleby. Potrafią przetrwać okresowe susze, jednak najlepiej rosną gdy są regularnie podlewane.

-

Najpiękniej wyglądają w dużych zwartych grupach na rabatach bylinowych. Gęstość sadzenia wynosi wówczas 5 szt na 1m² .


Na rynku ogrodniczym jest obecnie kilkanaście różnych odmian Rozchodników okazałych (Sedum spectabile) od: zdobywcy prestiżowej nagrody Garden Merit - jasnoróżowej odmiany 'Brilliant', poprzez karminowoczerwoną 'Carmen' aż do białej 'Sturdust'.  Wśród takiej ilości kolorów każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.


Na koniec jeszcze dodam, że Rozchodniki to zwykle ostatnia,bardzo cenna, jesienna jadłodajnia dla pszczół.


Mam nadzieję, że zachęciłam was do posiadania tych pięknych bylin w waszych ogrodach.

Pozdrawiam
XOXOXO

czwartek, 4 września 2014

Jak sadzić rośliny cebulowe?

Początek września to optymalny czas aby zacząć sadzić rośliny cebulowe.

Pierwsze rośliny cebulowe pojawiają się już w sprzedaży zwykle z końcem lipca, lub początkiem sierpnia.
Najlepiej kupować je u renomowanego sprzedawcy lub producenta, mamy wówczas pewność, że zakupione cebule będą wolne od chorób i szkodników.
Ponieważ koszty cebul nie są wcale małe, w przypadku dużych ilości (np 100 szt z jednego gatunku) warto zwrócić się bezpośrednio do importera, by tym sposobem zaoszczędzić kilka groszy...

Od lewej cebula Narcyza, Szafranu, Krokusa 'Remembrance', Śnieżyczki i Rannika.

Jak wybierać?
Wybieramy cebule zdrowe, duże,twarde. Bez uszkodzeń, chorób oraz widocznych młodych pędów, i korzeni. Z duża ilością okalających ich suchych łusek.Wszystkie niepasujące do opisu odrzucamy.


W przypadku roślin pakowanych, w opakowania zbiorcze, wybierajmy te, które pakowane są w zwykłe papierowe torebki, lub plastikowe worki z dużą ilością dziurek.


Gdzie sadzić?
Rośliny cebulowe najlepiej rosną na stanowiskach słonecznych, i przepuszczalnych glebach.
Pamiętać trzeba także od odpowiednim przygotowaniu gleby: odchwaszczeniu i spulchnieniu.
Cebule stanowią świetnie uzupełnienie rabat bylinowych, czy skalniaków. Można je także sadzić na trawnikach, lub pod koronami drzew liściastych. Brak liści wczesną wiosną, powoduje większy dostęp światła, przez co cebule będą się mogły ładnie rozwijać.

Jak sadzić?
Zasada jest prosta. Cebule sadzimy na głębokość odpowiadającą 2-3 wysokości cebul, tzn jeśli cebulka Krokusa ma wysokość 2 cm sadzimy ją na głębokości 4-6 cm.  Pomocne nam będą do tego rożnego rodzaju łopatki, lub w przypadku niewielkich cebulek np. Śnieżyczek możemy je wepchnąć do ziemi niezawodnym urządzeniem, które mamy zawsze przy sobie, czyli palcami.


Aby uzyskać bardzo naturalny charakter nasadzeń, cebule rozrzucamy, i tam gdzie upadną tam je sadzimy. Jeśli jednak lubimy ład i porządek, cebule możemy posadzić w tzw. "piątkę".

Miejsca w które wysadziliśmy nasze cebule nie zapomnijmy oznaczyć etykietką, by w ferworze wiosennych porządków, nie uszkodzić przebywających jeszcze w ziemi cebul.


Pamiętajmy także by wszystkie cebulki sadzić "dupkom" (zwykle spłaszczona strona z wyraźnymi resztkami korzeni) do dołu i kiełkiem do góry.

Nawożenie:
Cebule nie wymagają nawożenia w trakcie sadzenia. Wszystkie składniki potrzebne do rozwoju liści i kwiatów, zawarte są w cebuli. Nawozimy je zwykle późna wiosną, tuż po przekwitnięciu, w momencie gdy formują się cebule na przyszły rok.

Uprawa w pojemijkach.
W przypadku uprawy w pojemnikach pamiętać należy o dobrym drenażu, i zabezpieczaniu przed mrozami. Cebule sadzimy wówczas warstwo, największe cebule na spodzie najmniejsze tuż pod powierzchnią. Górę możemy obsadzić roślinami jednorocznymi, np Bratkami.

W naszym ogrodzie w tym roku wysadziliśmy min. Ranniki (Eranthis), które w umiarkowane zimy mogą zakwitać już w połowie stycznie. Krokusy odm. "Remembrance", Śnieżyczki przebiśnieg (Galianthus nivalis) Narcyzy, oraz Szafran uprawny (Crocus sativus), i teraz pozostaje nam jedynie czekać do wiosny na piękne kwiaty, i być może na pierwszy zbiór szafranu :)

Cebule Ranników - 30 szt.

I dla porównania wielkości cebul różnych gatunków, tylko 2 cebule Narcyzów.
I na koniec rośliny cebulowe w Polsce zawsze kojarzyły mi się tak:


Zdjęcie z wp.pl/ J. Fijak

Natomiast od kiedy przyjechałam do UK, już zawsze będą mi się kojarzyć tak:





A czy wy wysadziliście już jakieś rośliny cebulowe? Jeśli tak pochwalcie się swoimi gatunkami i odmianami.

Pozdrawiam 
XOXOXO

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ferrum

Dzisiejszy post będzie mało roślinny, ale jak najbardziej nadal pozostaniemy w tematyce ogrodniczej.
Wszyscy doskonale wiemy, że nasze rośliny ogrodowe i doniczkowe cierpią czasami z powodu rożnych szkodników, i chorób (grzybowych, bakteryjnych i wirusowych).
Jest jednak, i czwarta, często pomijana, grupa chorób tzw choroby fizjologiczne. Wywoływane są one brakiem lub nadmiarem któregoś ze składników odżywczych.


Ferrum - to łacińska nazwa żelaza (Fe), pierwiastka bardzo ważnego dla prawidłowego rozwoju rośliny (uczestniczy on min przy budowie chlorofilu.).
Niedobór żelaza, bo dziś o nim będzie mowa, powoduje powoduje zanik chlorofilu, i chorobę zwana chlorozą.


Jak się objawia? Na młodych pędach, i liściach następuje zanik chlorofilu w przestaniach pomiędzy nerwami. Przestrzenie te stają się wówczas żółte lub nawet białe. Nerwy pozostają jednak przez cały czas zielone. Dodatkowo, występuje także zaburzenie wzrostu rośliny, i ograniczenie jej kwitnienia.


Przyczyny, to przede wszystkim zbyt wysokie pH gleby, oraz zbyt małe jej napowietrzenie.


Niedobór żelaza atakuje przede wszystkim rośliny kwasolubne uprawiane na zbyt zasadowych glebach. Szczególnie wrażliwe są: Rododendrony, Wrzosy, i Wrzośce, Bukszpany, Cyprysiki, i Petunie. Z warzyw szczególnie wrażliwe są pomidory i sałata.


Jak zwalczać? Po pierwsze należy zakwasić podłoże np. poprzez ściółkowanie korą z roślin iglastych.
Po drugie: należy zastosować nawóz z duża zawartością żelaza - siarczan żelaza dwuwartościowego, lub nawóz wieloskładnikowy. W przypadku tego drugiego należy zwrócić szczególną uwagą , by żelazo w nim zawarte występowało w formie chelatowej. Jest ona dużo łatwiej, i szybciej przyswajana przez rośliny.
Wszystkie nawozy zawierające żelazo należy chronić przed dostępem światła , i zużyć jak najszybciej.

W praktyce nie odnotowano zatrucia żelazem u roślin ogrodowych i uprawnych. Dlatego nie musimy się zbytnio martwić, że przenawozimy nasze rośliny ogrodowe, lub doniczkowe.

Mam jednak nadzieję, że wasze rośliny nie cierpią na niedobór żelaza, i ten post będzie raczej ciekawostką, niż poradnikiem.

Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO


środa, 27 sierpnia 2014

Aurea czyli żółta...

Turzyca, bo o niej tu mowa. Zdobywczyni prestiżowej nagrody brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego (RHS), przyznawanej najbardziej wartościowym roślinom ogrodowym - Garden Merit.


Turzyca sztywna (Carex elata) z wyglądu przypomina trawę, jednak nią nie jest. Należy do rodziny Turzycowatych (Cyperaceae). Jest to nasz gatunek rodzimy, dlatego bez problemu zimuje w naszych ogrodach. Mimo to jest dość rzadko spotykana.
W przeciwieństwie do gatunku, odmiana  "Aurea' (Carex elata 'Aurea'), jest dość popularną rośliną ogrodową, i jedną z najpiękniejszych turzyc jakie znam.


Liście, przypominające tasiemki są jaskrawo żółte, z jasno zielonym brzegiem. Ze względu na ten piękny kolor liści jest uroczym akcentem w ogrodzie, który od razu przyciąga wzrok.


Roślina tworzy spore kępy dorastające do 1 m wysokości, i tyleż samo szerokości. Z czasem długie liście przewisają, i roślina z daleka może przypominać małą fontannę.
Jest zimozielona, chociaż chciałoby się powiedzieć "zimożółta" :)

Kwiaty ma  raczej niepozorne, jak większość Turzyc, a pierwsze skrzypce grają tu liście.

Dobrze rośnie na stanowiskach pół cienistych,oraz słonecznych. To właśnie na stanowiskach słonecznych najpiękniej się wybarwia. By dobrze rosła wymaga sporo wilgoci, oraz żyznej gleby.


Turzyce bez problemu można przycinać wczesną wiosną. Pozwoli nam to pozbyć się starych, i uszkodzonych liści, i tym samym odmłodzić roślinę. Nie polecam jednak wykonywać tego zabiegu co roku, gdyż turzycowe liście rosną stosunkowo wolno, i może to zaburzyć pokrój rośliny.

Gdzie wyglądają najpiękniej? Przede wszystkim sadzone w sporych grupach, na rabatach bylinowych, nad oczkami wodnymi, czy w donicach.


Osobiście uważam, iż najciekawiej wyglądają zestawione na zasadzie kontrastu, zarówno ze względu na kolor kwiatów, czy kolor, i pokrój liści.


Rośliny są bardzo mało wymagające, lecz niesamowicie efektowne. Dlatego polecam je szczególnie początkującym ogrodnikom. Nie zauważyłam też, by zbytnio cierpiały z powodu chorób, lub szkodników.

Chętnie dowiem się czy macie, lub znacie jakieś ciekawe odmiany Turzyc.

Pozdrawiam
XOXOXO


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pelargonium x ardense.

Niech podniesie rękę, każdy kto nie ma, lub nigdy nie miał w swoim ogrodzie, na balkonie lub tarasie pelargonii. Łatwe w uprawie, są chyba najpopularniejszymi roślinami balkonowymi w Polsce.
Jednak, niewiele osób wie, że oprócz tych należących do grupy zonnale (te najpopularniejsze), są też pelargonie o pachnących liściach, czy gatunki - od których wszystko się zaczęło.

Dziś jednak nie o nich, a o Pelargonii, o bulwiastych korzeniach, i chmurze czerwonych kwiatów.

Pelargonium x ardense, bo o niej tu mowa, powstała w wyniku skrzyżowania dwóch innych Pelargonii: P.lobatum i P.fulgidum

Pelargonium fulgidum.
 Zdjęcie pochodzi ze strony fibrex.co.uk

Pelargonium lobatum.
Zdjęcie pochodzi z wikipedii.

Bynajmniej nie był to proces w 100% naturalny. Matce naturze ok 1820-1822 dopomógł niejaki Pan James Lee z Vineyard  Nursery na Hammersmith w Londynie (UK).

Pelargonium x ardense


Roślina sama w sobie  jest bardzo niepozorna. Ma zaledwie kilka silnie skróconych łodyg, i rozgałęzień.
Liście są klapowane, i pokryte włoskami.


Największe wrażenie robią kwiaty! Na długich pędach kwiatowych wyrasta chmura  drobnych, szkarłatnoczerwonych kwiatów. Pojedyncze kwiaty mają jaśniejszy brzeg i ciemny środek. Kitnie od Kwietnia do połowy lipca.
Przekwitnięte kwiatostany należy usuwać, napędza to roślinę do produkcji nowych kwiatów, a nam pozwala cieszyć się nimi dłużej.

Po okresie kwitnienia roślina roślina przechodzi w stan spoczynku, i wówczas część liści może zamierać.

Wymaga stanowiska słonecznego, o dobrze przepuszczalnej glebie.
Nie zimuje w gruncie.

Moje Pelargonie to około 2 letnie sadzonki. Niestety ten gatunek rośnie bardzo powoli, i w ich przypadku należy wykazać się dużą dozą cierpliwości.

Pelargonium x ardens można uprawiać , nie tylko na balkonach i tarasach, ale także jako roślinę doniczkową. W tej roli spełnia się fantastycznie. Ja swoje hoduje na parapecie południowo-zachodniego okna.

Nie zauważyłam by były jakość szczególnie atakowane przez choroby, co do szkodników, to standardowo mszyce i mączliki.

Komu polecam roślinę? Przede wszystkim entuzjastom, i kolekcjonerom roślin niezwykłych, oraz osobom, które lubią podziwiać rośliny z bliska, docenić ich wzór na płatkach, czy delikatny słupek.

Mam nadzieję, że zachęciłam was do zakupu innych, niż tradycyjne Pelargonii.

Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO