czwartek, 9 listopada 2017

Nerine - królowa jesieni.

Znacie Nerinę? Królową jesiennych ogrodów.

blog-ogród

Nerine pochodzi z południowej Afryki, i należy do rodziny Amarylkowatych (Amaryllidaceae). Jak przystało na przedstwaiciela, tej jakże popularnej w naszych ogrodach rodziny (należą do niej min. Narcyzy) jest rośliną cebulową.

Podłużne, trawiaste liście są bardzo nieliczne. Z pośród nich wyrastają wysokie kuliste kwiatostany.
Kwiatostan składa się z kilku do kilkunastu, lejkowatych kwiatów.
Każdy z pojedyńczych kwiatów składa się z 6 wąskich, szeroko rozstawionych płatków.  

blog-ogrodniczy

Najpopularniejszymi w uprawie gatunkami są:
Nerine bowdenii - o charakterystycznym dla Nerin odcieniu różu.

blog-ogrodniczy
Nerine bowdenii

Nerine filifolia - o jasnoróżowych, wąskich płatkach, oraz Nerine flexuosa -  o jasnoróżowej, lub białej barwie płatków. Jest to najbradziej wrażliwa na przymrozki, ze wszytkich znanych mi odmian Neriny.

blog-ogrodniczy

W chwili obecnej na rynku, przynjamniej brytyjskim, w wyniku intensywnej hodowli, otrzymano rośliny, których kwiaty przybierają czasami bardzo niespotykane barwy. Od wszelakich odcieni bieli, poprzez tradycyjne róże, pomarańcze, malinowe odcienie czerwieni, aż do odmian wielokolorowych. Takich jak na zdjęciu z początku wpisu.
Kolory bywają tak intensywne, że ciężko uchwycić ich prawdziwy odcień na zdjęciach.

blog-ogród

Na Wyspach brytyjskich Neriny kwitną właśnie teraz. Mniej więcej od pażdziernika, aż do grudnia.
W Polsce czas kwitnienia jest trochę inny. Zwykle przypada on na okres od końca sierpinia do początków listopda, ale zdaża się, że kwitną znacznnie dłużej.


Najlepiej sadzić je w ciasnych grupach, w żyznej przepuszczalnej glebie, tak aby 1/3 cebuli wystawała ponad ziemię.
Neriny można uprawiać w donicach, wówaczas na okres zimowego spoczynku przenosi się ją do jasnych, lecz chłodnych pomiesczeń. Najbardziej odporną Nerinę bowdenii można uprawiać cały rok w gruncie, według wszelkich opracowań znosi temperatury nawet do -15C.
W Anglii, Neriny uprawia się głównie w gruncie, i tu ze względu na dużo łagodnieszy klimat zimują one bez problemu.

Neriny widuję, też na jesiennych wystawach ogrodniczych. Podobnie jak w jesiennych ogrodach są jednym z najbardziej kolorowych elementów, i rzucają się w oczy już z daleka. Zwykle jedno z stoisk poświęcone jest tylko Nerinom, i to właśnie na nim można się ich przyjżeć z bliska, i wybrać najbardziej interysującą nas odmianę.

blog-ogrodniczy

Jak zwykle czekam na Wasze opinie na temat tych ciekawych roślin.
Macie, lubicie, a może wogóle ich jeszcze nie znaliście?
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO

sobota, 28 października 2017

Zimowe skrzynki balkonowe w angielskim stylu.

Jedna z zalet mieszkania w Anglii jest klimat. Dużo łagodniejszy od polskiego. W Londynie, jak i w jego okolicach zimowe temperatury rzadko spadały poniżej 5 C. I chociaż tęsknię za prawdziwa polska zima z mrozem i skrzypiącym śniegiem. Tak  łagodny klimat daje nam możliwość uprawy wielu roślin, które w warunkach polskich miałyby marne szanse na przeżycie.

blog-ogrodniczy

Nie inaczej jest ze skrzynkami balkonowymi, lub donicami tarasowymi.  Cały rok są mniej lub bardziej kolorowe wypełnione mieszanka roślin jednorocznych, i wieloletnich.

blog-ogrodniczy

Do zimowych nasadzeń wybiera się zwykle: Bratki, Fiolki, różne odmiany Pierwiosnków, Pszonaki, Solanum, oraz oczywiscie, i przede wszystkim Cyklameny.
Wszystko to uzupelniane jest wieloletnimi roślinami zimozielonymi: Bluszczem, Trzmielina, Kordyliną, oraz Cyprysami wielkoszyszkowymi.

Najchętniej wybieraną rośliną są Cyklameny.  I chociaż paleta kolorystyczna jest ograniczona do bieli, czerwienii, i różu. To już ilość rozmiarów spora. Każdy znajdzie coś dla siebie, od miniaturek do prawie 30 cm roślin.

blog-ogrodniczy

Ponieważ w tym roku dorobiłam się czegoś na kształt balkonu. Właściwie drzwi balkonowych wraz z barierką, przed budowniczych szumnie okrzykniętych 'balkonem francuskim'. Postanowiłam, że nawet tak ograniczona ilość miejsca nie zatrzyma mnie przed umieszczeniem na niej kilku skrzynek balkonowych. Bo chcieć, to móc !


Po dokladnym wymierzeniu okazało się że na 'balkonie' zmieści się 5 x 50 centymetrowych skrzynek balkonowych. Zostało też miejsce na 2 średniej wielkosci doniczki.  Postawiłam oczywiście na jakże modny w tym roku kolor antracytowy.  Początkowo skrzynki mialy zawwisnąć w jednym rzędzie. Barierka okazała się jednak dość wymagająca, i w ostateczności skrzynki spoczęły na parapetach.


Na inauguracyjne nasadzenie wybralam: białe Cyklameny, niebiesko-fioletowe fiołki, oraz żółto obrzeżony bluszcz.

blog-ogrodniczy

 Do każdej z 50 cm skrzynek zmieściły się: 2 Cyklameny, 5 Fiołków, i 1 Bluszcz.

blog-ogrodniczy

Swoje rośliny kupuję zawsze na giełdzie kwiatowej od sprawdzonego dostawcy. Daje mi to gwarancję najwyższej jakości, oraz niskiej ceny. A roślina ma większe szansę na przeżycie.


Ponieważ ilość roślin nawet na tak małą ilość skrzynek była dość spora z pomocą przyszły mi niezawodnie niebieskie torby ze szwedzkiej sieciówki meblowej.

blog-ogrodniczy

Jako podłoża w skrzynkach balkonowych, jak i w moich roślinach doniczkowy stosuję mieszankę ziemi ilastej (w UK można kupić ją pod nazwą John Ines No3)  z domieszką drobnej kory, oraz perlitu. Tak przygotowane podłoże jest zasobne w składniki, a zarazem przepuszczalne.

blog-ogrodniczy

Na dno wylądował oczywiście drenaż w postaci keramzytu.

blog-ogrodniczy

Rośliny przed posadzeniem warto obficie podlać, a w przypadku silnie zbitej bryły korzeniowej trochę ją rozluźnić. Ułatwi to świeżo posadzonym roślinom korzenienie się.


Moje rośliny posadziłam już kilka tygodni temu, dokładnie na początku pażdziernika.W chwili obecnej sporo już podrosły, i nieprzerwanie, obficie kwitną. W ciepłe słoneczne dni fiołki niesamowicie pachną.


Przy dobrej opiece, moje Cyklameny, i Fiołki powinny rosnąć, i kwitnąć nieprzerwanie aż do wiosny. Jedynym minusem tego nasadzenia jest wręcz z niemiecką dokładnością trzeba usówać wszelkie przekwitłe kwiaty, oraz dolne liście. Zapobiega to oczywiście wiązaniu nasion, które obniżają ilość kwiatów, oraz porażaniu przez szarą pleśń. Która niestety jest częstą przypadłością wielu Cyklamenów.



Czekam zatem do wiosny, kiedy wymienie moje Cyklameny, wiosenne Bratki, Stokrotki, i Żonkile.
Ciekawi mnie Wasza opinie na temat moich skrzynek balkonowych ?



Podoba się Wam to dość tradycyjne zestawienie? A może macie inne ciekawsze propozycje. 
Pochwalcie się nimi jak zwykle w komentarzach na dole :)
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO

środa, 18 października 2017

Poszliśmy na tarninę + przepis na sloe gin (tarninówkę)

Pażdziernik to dobry moment by wybrać się na tarninę. Te wszechobecne, dziko rosnace śliwy, są obecnie praktycznie zapomniane, i słabo wykorzystywane.
Tarnina, a włąściwie Śliwa tarnina, lub inaczej Tarka (Prunus spinosa) to dziko rosnący krzew występujący praktycznie na całej Półkuli północnej.  W Polsce, podobnie jak w Anglii spotkać go można wszędzie. Zazwyczaj rośnie na skrajach lasów, skarpach, poboczach, i nieużytkach. Pod tym względem nie jest on raczej zbyt wybredny.

sloe-gin

Najłatwiej Tarninę rozpoznać wczesną wiosną. Jako jeden z pierwszych krzewów okrywa się morzem śnieżnobiałych kwiatów. Kwiaty są miododajne, dlatego też chętnie odwiedzane przez pszczoły.

blog-ogrodniczy

O tej porze roku najbardziej  interesują mnie zawsze jadalne owoce Tarniny czyli Tarki. Bardzo małe (średnicy od 1 do 1.5 cm) kuliste owoce. Są barwy ciemnogranatowej, prawie czarnej, z wierzchu pokryte jasnoniebieskim woskowym nalotem.
W środku, jak to przystało na śliwkę są jasne,oraz zawerają stosunkowo dużą pestkę.  W smaku cierpoko-gorzkie, a po spróbowaniu chociaż jednego najmniejszego owocu ma się póżniej ochotę wypić całe wiadro wody.

blog-ogrodniczy

Po co mi zatem pół wiadra tych nadzwyczaj urodziwych śliweczek?
Już śpieszę wyjaśniać... Z tarki produkuje się nadzwyczaj wybrony napój wyskokowy jakim jest sloe gin - czyli tarninówkę na bazie ginu  (z angielskiego sloe = tarka , oraz gin czyli gin :))


A że zaradność narodu polskiego nawet za granicą nie ginie. Wręcz przeciwinie ujawnia się tu ze zdwojoną mocą.Hurtowo chodzimy na jeżyny, dziką różę, czy też grzyby. Wybrałam się, i ja wraz z moją latoroślą na tarninę.

Dzień był przepiękny iście jesienny, a i doroga na tarninę niczego sobie.


Przywlekliśmy zatem jak już wcześniej wspomniałam pół  dość małego wiaderka. Pewnie byłoby, i więcej ale o tarninę musieliśmy walczyć z okolicznym ptactwem, które wręcz ją uwielbiają. A i dziecie me postanowiło pognać w siną dal na hulajnodze. Owoce zeszły zatem na drugi plan...

Tarninę, podobnie zresztą jak dereń najlepiej jest zbierać tuż po pierwszych przymrozkach. Przymrozek powoduje rokład cukrów zawartych w owocach, przez co stają się one dużo słodsze. Jeśli jednak , tak jak u mnie nie macie co liczyć na większe przymrozki, lub wręcz przeciwnie przymrozki są, a wraz z nimi na Wasze owoce czycha sąsiad za rogu. Jest na to sposób. Owoce wystarczy zebrać, dokładnie umyć, i włożyć do zamrażarki na ok 24h. Pobyt w zamrażalce spowoduje taki sam rozkład cukrów, jak naturalny przymrozek. Tak też uczyniłam i ja w tym roku.


Zbierając owoce pamiętać należy o jednym.
Krzewy Traniny tworzą silne, ciężkie do przebycia zarośla zwane skąd innąd  czyżniami.

blog-ogrodniczy

Dodatkowo pędy Śliwy pokryte są długimi cierniami, dlatego też do zbierania śliwek polecam rękawiczki. Inaczej po 15 min. Wasze ręce będą wyglądać mniejwięcej tak:


Ale do rzeczy teraz to na co Wszyscy pewnie czekaliście banalnie prosty
PRZEPIS NA SLOE GIN.

Co będzie Nam potrzebne.
1 pinta/ 0.6 l  (mniej więcej pełen kufel do piwa) - owoców Tarniny
1 pinta / 0.6 l - ginu
1/2 pinty - 0.3 l cukru.

Przemrożone owoce zasypujemy cukrem, i zalewamy ginem. 
Najlepiej zrobić to w dużym szklanym słoju. 
Od czasu do czasu wstrząsamy, aż do momentu całkowitego rozpuszczenia cukru.
Teraz przygotowanySloe gin powinien być gotowy już w okolicach Świąt Bożego Narodzenia.
Przed spożyciem oczywiście całość odcedzamy.

Mój w chwili obecnej wygląda tak został przygotowany ok 3 tygodni temu, i  czeka na odpowiedni moment...


Pozdrawiam Was serdecznie, i dajcie koniecznie znać czy wypróbowaliście przepis na Sloe gin.
XOXOXO

poniedziałek, 2 października 2017

Kolorowe pomidory 'Green Zebra', i 'Blue Bayou'

Nie ma nic lepszego niż soczysty, pachnący pomidor prosto z krzaczka.  Dlatego co roku sadzę kilka, zwykle kolorowych odmian pomidorów. Miałam już czarną odmianę pomidorów w typie malinowych, żółte oraz białe ('Snow White').
W tym roku postawiłam na 2 odmiany zielona 'Green Zebra', i ciemno fioletową/czarną 'Blue Bayou'.


'Green Zebra', lub bardziej swojsko brzmiącą 'Zielona Zebra', to odmiana gronowa, średnio późna - pomidory tak naprawdę dojrzewają dopiero początkiem września.  Owoce są średniej wielkości. Charakterystyczną ich cechą jest ich zielona skórka pokryta ciemniejszymi również zielonymi paskami, które tworzą wzór zebry.  W smaku są słodko-kwaśne.


Same rośliny są wysokie, wymagają uszczykiwania wierzchołków, oraz regularnego podwiązywania, i palikowania. Właściwie nie chorują, jedynym minusem jest ich plenność. Owoców jak na spore rozmiarów krzaczki jest raczej mało.  Zauważyłam też, że dojrzale owoce lubią tez często pękać jeszcze na roślinie.


Ponieważ nawet dojrzale pomidory zachowują swój zielony kolor, bywa że ciężko jest określić kiedy owoce dojrzeją. Najlepsza metodą, i taka którą ja stosuję jestniezawodna metoda na  dotyk. Kolokwialnie rzecz ujmując trzeba pomidorki regularnie macać ... Te jędrne, ale miękkie nadają się do spożycia.


Zupełnie inna, jest ciemna odmiana 'Blue Bayou'. Szczególna uwagę zwracają oczywiście owoce.   W miejscu w którym na owoc padną promienie słoneczne, skórka wybarwia się na intensywnie fioletowy prawie czarny kolor.  W pozostałych miejscach skórka pozostaje tradycyjnie czerwona. Wyraźnie widoczne jest to pod szypułkami., które skutecznie ograniczają dopływ światła, tworząc tym samym na owocu niewielka gwiazdkę.  Owoce są raczej male, ale owocują obficie.

czarne-pomidory

Sama roślina jest wysoka, i wymaga palikowania, oraz podwiązywania. Liście, jaki łodygi maja także charakterystyczne fioletowe zabarwienie, przez co przez cały sezon wyglądają wyjątkowo atrakcyjnie. 'Blue Bayou' jest odmiana średniowczesną, ale jeszcze w chwili obecnej ma spora ilość owoców. Owoce są same w sobie smaczne, i soczyste.

pomidory-kolorowe-ciekawe-odmiany-blog-ogrodniczy
Porównanie dwóch odmian pomidorów.

Z braku odpowiedniego miejsca obie odmiany hoduje w pojemnikach. Ale będą one rosły równie dobrze w gruncie, jak i w szklarni.


Podsumowując z obu odmian jestem zadowolona. Rosły, i nadal rosną praktycznie bezobsługowy. Obie nie chorowały, i obie posiadają bardzo smaczne owoce. A sukcesem w ich przypadku okazała się duża ilość wody, oraz spora dawka nawozów.


Czy zdecyduje się na nie w przyszłym roku? Nie, ale tylko ze względu, że lubię próbować nowych odmian, a wśród pomidorów jest ich prawie nieskończona ilość.
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO

wtorek, 19 września 2017

Liriope...

To miał być post o kolorowych pomidorach, które w tym roku uprawiam w donicach. Jednak przyznam się szczerze mam mały problem ze zdjęciami. Z jakiś niewiadomych przyczyn, za nic w świecie nie chcą się załadować do gotowego już postu.
Zmieniam zatem taktykę, i trochę tematykę. Dziś napisze o roślinie, która codziennie wita mnie w Londynie, po wyjściu ze stacji..

blog-ogrodniczy

Liriope muscarii, czyli Liriope szafirkowate.  Zimozielona bylina, która tworząca zwarte, gęste kępy. 
Spomiędzy kępy gęstych , taśmowatych, i ciemnozielonych liści jesienią wyrastają fioletowe,kłosowate kwiatostany. 


Ich kolor jest dość ciężki do określenia, i uchwycenia w aparacie. Na każdym zdjęciu wygląda inaczej. Czasami aż oczy bolą...  Jedyne co jest pewne to ich intensywnie fioletowy odcień.  Kwiaty zaczęły pojawiać się na roślinie gdzieś od końca sierpnia, i będą utrzymywały się na niej przez całą jesień, aż do pierwszych mocniejszych mrozów.
Pąki  przypominają mi malutkie kuleczki, przylepione do długich wstążek, które z czasem zamienia się w czarne owoce, nadal zdobiące roślinę.


Sama roślina, jest raczej mało wymagająca. Dobrze rośnie w kwaśnych wilgotnych glebach.  Starsze okazy dobrze znoszą susze. Pamiętać należy ze Liriope rozmnaża się przez rozłogi. Z czasem z niewielkiej rośliny uzyskamy sporych rozmiarów kępę.

Świetnie nadaje się na różnego rodzaju obwódki, a także do okrywania ziemi pod dużymi krzewami, oraz drzewami. Dobrze rośnie także w dużych pojemnikach.
W zimniejszych regionach Wielkiej Brytanii zaleca się, osłaniać roślinę na zimę. Niestety w Polsce nie jest ona mrozoodporna...

Ale, ale... jeśli zdążyliście zapałać do tej rośliny wielka nieokiełznaną miłością. I tak się zdarzyło ze mieszkacie w Polsce, nie poddawajcie się jeszcze. Na rynku ogrodniczym istnieje  jeszcze jedny gatunek Liriope spicata.  O mniejszych, bardziej niepozornych, ale równie pięknych kwiatach.

W wyspiarskich warunkach, jest praktycznie całkowicie mrozoodporna, a i w Polsce radzi sobie bardzo dobrze, w szczególności w cieplejszych regionach kraju.

liriope-szafirkowate-liriope-muscari

Od kliku lat obserwuje wzmożone zainteresowanie tymi roślinami. W chwili obecnej bardzo często wykorzystywane są w zieleni miejskiej, głównie ze względu na ich niskie wymagania pielęgnacyjne, oraz atrakcyjne kwiaty, w porze roku, w której trudno o coś tak intensywnie fioletowego.

Wszystkie zdjęcia zrobione zostały roślinom rosnących  w metropolii, i jak widzicie radzą sobie świetnie.



Zapraszam do podzielenia się Wasza opinia na temat tych roślin, a ja wracam do walki z pomidorowymi zdjęciami.
Pozdrawiam Was serdecznie.
XOXOXO



piątek, 8 września 2017

Tegoroczne jednoroczne



Lato powoli dobiega końca, w Wielkiej Brytanii prawie go nie było. No cóż... taki mamy tu klimat.
W ogrodach powoli zaczynają królować typowo jesienne kwiaty. Dlatego przyszła już najwyższa pora by rozliczyć wiosenne, oraz letnie rośliny jednoroczne. 

Na pierwszy rzut pójdą wytworne Cynie -  Zinnia elegans.   Moja przygoda z Cyniami zaczęła się jakieś 2 lata temu. Wcześniej wydawały mi się jakieś takie nijakie. Potem u Naszego dostawcy nasion odkryłam odmiane  'Queen Red Lime' o ciekawych dwukolorowych kwiatach. Pisalam o niej tutaj KLIK

W tym roku wysialiśmy dwie nowe odmiany, intensywnie różową 'Luminosa'. 
Jaki się póżniej okazało to chyba najbardziej różowy odcien różu, jaki kiedykolwiek widziłam u tych roślin.  Same kwiaty są też bardzo duże ok 10 cm średnicy, przez co świetnie nadają się do bukietów.
Rosliny same sobie sa także wysokie, dorastające do 90 cm wysokosci, przy czym nie lamia sie nawet w trakcie silnych angielskich wiatrów. Kwitną obficie, i nieprzerwanie od Czerwca aż do teraz. I nic nie zapowaiada by szybko mialy zakonczyć kwitnienie.

róowa-jednoroczne

Podobnie jest tez z druga odmiana Cynii - zieloną 'Envy'. Gdyby w opisie 'Luminosa' zmienić kolor barwy kwiatów z różowego na zielony, wszystkie inne cechy zgodziłyby się w 100% . Nie będę się zatem zbytnio rozpisywać. Zapraszam zatem do podziwiania kwiatów poniżej. 

Obie odmiany okazały się praktycznie bezproblemowe, nie chorowały, i nie miały szkodników. Rosły, i nadal rosną bezproblemowo.Pewnie zabije je dopiero pierwszy przymrozek. Jedyne co potrzebują to sporej dawki wody. 
Wiele osób poleca wysiewać je bezpośrednio do gruntu. Nasze co roku wysadzane są z  wcześniej przygotowanej rozsady, i wydaje mi się , ze w ten sposób lepiej rosną. 


Roslina, która pozywtywnie zaskoczyla mnie w tym roku jest Żeniszek meksykański odmiany 'Dondo White' - Ageratum houstanianum 'Dondo White'. Sczerze nie wiem co mnie opentało wczesną wiosną by zamówić Żeniszki, i to w dodatku białe.  Chyba odleciałam trochę na fali 'Zamawiam wszystko jak leci z listy, które może, i jest rośliną pożytkowa pszczół'.

A jak juz przyszly, to wysialam dziadygi. W dodatku, od razu całą paczkę. Wzeszlo tego tyle, ze z powodzeniem obdzieliby polowe ogrodniczych zapalenców Londynu. 

jednoroczne

Początkowo szło im niemrawo, żeby nie powiedzieć marnie. Brak słońca sprawił, że mimo najlepszej opieki nie chciały wogóle rosnąć... Pewnego czerwcowego popołudnia nastąpił jednak przełom. Wyrosly i to jak! Na pół metra! Kwitną białą chmurą. I znów zabije je dopiero pewnie pierwszy mróz. 

Średnio w tym roku spisały się Nagietki. Zarówno to 'dzikie', jak, i te odmianowe. Z niewiadomych przyczyn nie chciały wogóle rosnąć. Kiedy w końcu strzelily do góry dopadły je mszyce, i taki był ich smutny koniec. A szkoda bo odmiane która w tym roku wybrałam 'Snow Princess' miała naprawdę ciekawy  pestelowo - żółty odcień. O tym jak rosły w zeszłym roku możecie poczytać tutaj KLIK.


 Jak co roku nie zawiodly Nasturcje - Tropaeolum majus, oraz  Aminek egipski odm. 'Green Mist'  - Ammi visnaga 'Green Mist'. W tym momencie oba gatunki, na naszych rabatach to właściwie całkowite samosiejki.  Kilka lat temu celowo wisialiśmy je na nasze rabaty. Teraz z powodzeniem wracają każdego roku. Są mało wymagające, i praktycznie bezobsługowe.
Pozwalamy im rosnąć praktycznie gdzie chcą, dopóki nie zakłucają wcześnie ustalonej kompozycji.


Ponieważ oba gatunki sieją się same, czas ich wschodów, a co za tym idzie czas ich kwitnienia też jest różny. W chwili obecnej to chyba jest już ich trzecie pokolenie. 


Oprócz powyżych roślin, na rabatach kwitły także Lewkonie letnie (Matthiola incana) oraz Floks drumonda (Phlox drumondii), a także z samosiejek Ogórecznik lekarski (Borago officinalis), oraz Maczek kalifornijski (Eschscholizia californica), które niestety w tym roku nie zachwyciły.

Wszystkie wyżej wymienione rośliny polecam jako rośliny pożytkowe pszczół, i innych owadów, bo właśnie pod tym względem zawsze wybieram jednoroczne do ogrodów.

Jeśli chcielibyście uzyskać jednoroczne rośliny kwitnące bardzo wcześnie - polecam jesienny wysiew nasion. 
Ale o tym już niedługo...
Pozdrawiam.
XOXOXO