poniedziałek, 2 lipca 2018

Niebanalne rośliny #2 Pozłotka kalifornijska (Eschscholzia californica)

Jest rok 1816, gdzieś  u wybrzeży Kalifornii, na rosyjskim statku badawczym Ruryk siedzi dwóch przyjaciół Johann Friedrich Eschscholz, oraz Adelbert von Chamisso.
Właśnie wrócili z stałego lądu. Wraz z nimi na statek trafiły steki, często nieznanych roślin.


Jednym z nich była Pozłotka kalifornijska, zwana też Maczkiem kalifornijskim. Do 1816 roku znana tylko ówczesnym mieszkańcom Kalifornii, i w ogóle niesklasyfikowana.
W 1820 roku, w końcu oznaczona przez Chassimo, i nazwana na cześć jego najlepszego przyjaciela Eschscholzią kalifornijską (Eschsocholzia californica).


Nazwa Eschscholzia przyprawia mnie wręcz o dreszcze, i nie zdajecie sobię sprawy, ile razy można zrobić błąd w pisowni jednego tylko wyrazu. Dlatego by ukoić moje skołatane nerwy, ale także by i Wam czytało się lepiej Eschscholzię (wrrr...dlaczego ja to sobie robię) od tej pory będę nazywać Pozłotką. Określenie Maczek, jakoś do mnie mało przemawia, chociaż należy do tej samej rodziny Makowatych. To polska nazwa Pozłotka bardziej oddaje charakter tych roślin.


Zwykle cztery pomarańczowe płatki, błyszczą się w słońcu, niby pokryte cienką warstwa złota (pozłotka włąśnie). Na świecie występuje wiele odmian  Pozłotki. Różnią się one między sobą budową kwiatu, oraz jego kolorem.


Są zatem kwiaty pojedyńcze, o charakterystychnych dla tego gatunku, czterech płatkach. Jak i odmiany półpełne, gdzie płatków, jest już więcej. Są kwiaty o kolorze kości słoniowej, fioletowe, żółte, czerwonawe, rzadziej różowe, ale przede wszystkim pomarańczowe.


Pozłotka najlepiej roślnie na miejscach słonecznych, glebach lekkich, piaszczystych. świetnie wygląda na róznego rodzaju skalniakach.
Słabo radzi sobie nawet w najmniejszym półcieniu. Nie ma wówczas szan na kwitnienie.


W swojej rodzimej Kalifornii, pokrywa ogromne przestrzenie, tworząc morze pomarańczowych kwiatów. Najbardziej znany Antelope valley Califonia Poppy Reserve póżna wiosną- wczesnym latem pokrywa się w całości prawie 706 ha Maczków kwitnących jednocześnie.


Maczek kalifornijski jest rośliną jednoroczną. Najlepiej sprawuje się wysiany z nasion, wprost na miejsce docelowe. Chodziaż dobrze wschodzi w rozsadniku, słabo znosi pikowanie, a póżniej wysadzanie na miejsce stałe.


Nie dajcie się jednak zwieść tej niewielkiej roślince. Raz wprowadzonego do ogrodu, bardzo trudno się go póżniej pozbyć. Sprawy nie ułatwiają jego torebki nasienne, które pod wpływem najmniejszego nawet dotyku wyrzucają nasiona na spore odległości.
A, że nasiona (przynajmniej tu w UK) zimują dobrze, chcąc czy nie chcąc macie gwarantowane kilka następnych lat wraz z Pozłotką.


Na koniec dodam jeszcze, że Eschscholzie są bardzo cennymi roślinami pożytkowymi pszczół, ze względu na bardzo dużą produkcję pyłku.
Dlatego może warto zaprosić go do Waszych ogrodów?

Zdjęcia Pozłotek z dzisiejszego postu zostały zrobione, w Kew Gardens, na skalniaku obok Princess of Wales Conservatory.
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO

niedziela, 17 czerwca 2018

Czarny - Czarny Bez.

Czerwiec to okres kwitnięcia Czarnych bzów. W Anglin rosną dosłownie wszędzie. Na skrajach ścieżek, poboczach dróg, w zaroślach, oraz na skrajach lasów. W Polsce zwykle spotykam je na terenie starych domostw, dlatego zaskoczyła mnie jego wszędobylskość tu w Anglii.


Z tego co wyczytałam już znacznie później,  Czarny bez  (Sambucus nigra) jest szeroko rozpowszechniony w Polsce, jak i w całej Europie. Uprawiany od wieków, ze względu na swoje właściwości lecznicze, i nikt tak naprawdę nie wie skąd do końca pochodzi...


Od dobrych kilku lat obserwuje wielki powrót czarnych bzów do ogrodów angielskich. Szczególnie jego czarnych odmian.


Chyba jedną z najładniejszych ciemnych odmian  Czarnego bzu (Sambucus nigra) są ' Gerda' synonim 'Black Beauty', oraz 'Black Lace', o dużo bardziej powcinanych liściach.


Kolor liści tych  sporych rozmiarów krzewów określany jest często mianem bordowego. I tu nie do konca mogę się z tym zgodzić. Dla mnie jest to bardziej bardzo mocnej śliwki, lub ciemnej purpury. Zdecydowanie dużo chłodniejszy, przez co ładnie komponuje się z wieloma roślinami.


Już młode liście przybierają charakterystyczny dla tych odmiany kolor, który utrzymuje się na roślinie aż do jesieni, i opadają praktycznie w niezmienionym stanie.
Końcem maja, początkiem czerwca na roślinach zaczynają pojawiać się charakterystyczne dla Czarnego bzu płaskie baldachy różowych kwiatów.  Których kolor w miarę przekwitania blednie.


Czarne bzy są krzewami praktycznie bezobsługowymi, rosną dobrze na każdych glebach, od piaszczystych, po gliniaste, i wapienne.  Praktycznie nie choruje, czasami mogą doskwierać mu mszyce. Szybko rośnie, i już po kilku latach tworzy ładna zwartą kepę. Co ważniejsze dobrze znosi nawet mocne cięcie, przez co łatwo utrzymać go w ryzach.


To chyba dzięki tym zaletom , od kilku lat obserwuje znaczący wzrost popularności tych krzewów, zarówno w zieleni miejskiej, jak i ogrodach prywatnych.


Po raz piewrszy zobaczyłam go na placu zabaw, który często odwiedzam.


W Londynie znajdziecie go w wielu parkach, jak i prywatnych kolekcjach.


W czasie ostatniego weekendu otwartych ogrodów, widziałam go w wielu zestawieniach, zarówno z roślinami zimozielonymi, jak, i bylinami, czy różami.  Przyznać muszę, że praktycznie w każdym zestawieniu wyglądał bardzo dobrze.


Opócz tych odmian na rynku znajdziemy wiele im podobnych czarnych odmian Czarnego bzu min 'Eiffel' czy 'Eva'. Różnić się one będą zwykle pokrojem liści. Jeśli czarny kolor jest jednak nie dla Was, może jasno żółty 'Aurea', lub pstrokaty bez odmiany 'Variegata' będzie dla Was?


I na koniec mała ciekawostka. Obumarłe krzewy stają się siedlistkiem bardzo smacznych, jadalnych, i przypominających uszy grzybów - Uszaków bzowych.


Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO

środa, 16 maja 2018

Niebanalne rośliny #1: Czojsia trójslistkowa (Choisya ternata).

Po długiej i wyjątkowo zimnej zimie, oraz przedwiośniu. Wiosna wybuchła nagle ze zdwojona sila. Z zimowych temperatur w jednym tygodniu, przeskoczyliśmy nagle na dwucyfrowe, afrykańskie temperatury...
Wraz ze zmianą pogody nagle okazalo sie że wiele roślin rozkwitło w jednym czasie, tworząc czasem dość niespotykane kombinacje. Gdybym chciała opisać każdą z nich, w szczycie jej kwitnienie zabrakłoby mi na to czasu, a posty musiałyby sie pojawiać na blogu conajmniej 5 razy dziennie. Dlatego wybrałam dla Was te co ciekawsze, i może rzadziej spotykane w Polsce.
Dzisiaj moja uwage skupie na Czojsi trójlistkowej (Choisya ternata).

blog-ogrodniczy

Choiysa ternata, lub inaczej Choisya grandliflora, w Anglii znana jest także pod wdzięczna nazwa meksykańskiego kwiatu pomarańczy.
W ciągu ostatnich kilku lat zyskała tu ogromna popularność, gdyz jest krzewem stosunkowo mało wymagającym. Praktycznie niezniszczalnym. Rośnie na każdego rodzaju glebach, i praktycznie nie choruje. Jedyne czego potrzebuje to sporej ilości światła, by móc w pełni zaprezentować swoje walory.


A ma ich sporo.   Przede wszystkim jest roślina atrakcyjna przez cały rok. Jesienia, i zima posiada ładne, ciemne, i błyszczące, zimozielone liście.


Późna wiosną pojawiają się na roślinie atrakcyjne biale kwiaty, które w sprzyjających warunkach mogą kwitnąć aż do lata.  Dodatkowa zaleta jest ich ciekawy miodowy zapach.  W którym wytrawni znawcy rozpoznaliby zapewne nutą pomarańczy.
Sam zapach jest intensywny, ale nie duszący.  Łatwo rozpoznawalny w powietrzu.


Wokól mojego bloku rosnie kilka zywioplotów wykonanych z Czojsi trójlistkowej. W suche, ciepłe poranki unosi się wokół nich delikatny aromat. Z jakiegoś powodu właśnie ten zapach poprawia mi zawsze z rana nastrój.  Dlaczego? Sama nie wiem tego do końca.  Być może po prostu oznacza w końcu definitywny koniec zimy, a moze poprostu jest zapowiedzią słonecznego dnia...

blog-ogrodniczy

Oprócz gatunku, występuje jeszcze odmiana 'Sundance' (Choisya ternata 'Sundance'), u której liście, szczególnie te młodsze przybierają jasno zielony / seledynowy odcień.

Krzew dorasta do 2.5m wysokości, i tyleż samo szerokości. W Polsce pomimo zapewnień , jest to krzew nie mrozoodporny. Najlepiej uprawiać go w donicach, i chronić przed mrozem, w szklarniach, lub garażach  maksymalna . Dlatego maksymalną wysokość jaką może osiągnąć  w pojemnikach to ok. 1 metra.


Osobom mieszkającym w łagodniejszym niż polskim klimacie polecam Czojsie, do wszelkich kompozycji ogrodowych. Świetnie nadaje się jako tło dla innych roślin, lub na przykład na żywopłoty.  W Polsce, polecam ją bardziej amatorom, hobbystom, którzy są w stanie poświęcić sporo czasu by zabezpieczyć swoje rośliny przed mrozami.

Jak zwykle czekam na wasze opinie na temat Czojsi. 
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO

niedziela, 15 kwietnia 2018

Welcome to Scotney Castle.

WItajcie w Zamku Scotney, położonym w hrabstwie Kent, na południowy wschód od Londynu. W poblizu Lamberhurst, i Royal Tunbridge Wells.
Trafiłam tu przez zupełny przypadek. W ostatnim tygodniu marca. W drodze powrotnej ze szkółki roślin. W wyniku poszukiwań miejsca na herbatę, oraz lunch.

ogrody-angielskie-blog-ogrodniczy


O istnieniu tego miejsca wiedza chyba tylko wtajemniczeni. Nie można go wypatrzyć z głównej, skądinąd bardzo ruchliwej drogi. A o jego bytności świadczy tylko dość niepozorny drogowskaz.
Razem z towarzyszami mojej podróży postanowiliśmy zatem zaryzykować, i skręciliśmy w leśny dukt. Droga była, wąska, i długa, chociaż niezbyt kreta. A na jej końcu naszym oczom ukazał się... parking. Jednak niezrażeni podążyliśmy dalej, by w końcu odnaleźć  upragnioná kawiarnie.
Najedzeni, wyruszyliśmy odkrywać zamkowe ogrody, pomijając zwiedzanie domostwa.

ogrody-angielskie

Wejście do zamku, jak i samych ogrodów jest nieco zamaskowane, tak jakby od kuchni. Aby się tam dostać musimy minąć min. otoczony murem ogród warzywno-kwiatowy, budynki  gospodarcze, toalety, kawiarnie, oraz sklep by w koncu przez bramę dostać się na główny dziedziniec zamkowy.


Jest to tzw 'Nowy' Zamek, gdyż na wyspie, na jeziorze stoją malownicze ruiny, 'Starego' Zamku.
Ale po kolei.   Pierwsze wzmianki dotyczące majątku ziemskiego na tym terenie pochodzą z 1134 roku, a właścicielem dóbr by wówczas Lambert de Scoteni, i to od jego nazwiska wywodzi się współczesna nazwa zamku. Przez stulecia posiadłość zmieniała właścicieli kilkukrotnie. W 1378- 80 rku. wybudowano tzw. 'Stary' Zamek . W 1778 roku posiadłość trafiła w ręce rodziny Hussey. W rodzinie pozostała przez następne 350 lat, aż do 1970 roku, kiedy ostatni właściciel - Christopher Hussey, przekazał ją na rzecz National Trust (organizacji opiekującej się wieloma cennymi zabytkami Wielkiej Brytanii).


To w rękach rodziny Hussey posiadłość nabrała obecnego kształtu. W 1778 roku, wnuk, pierwszego właściciela na pobliskim wzgórzu wybudował 'Nowy ' Zamek, z piaskowca wydobytego z podnóży wzgórza.


Wokół 'Nowego' zamku, na tarasach rozpościerają się szerokie trawniki.


Nie są one jednak zbyt dobrze pielęgnowane, i w niczym nie przypominają dokładnie wypielęgnowanych angielskich trawników.


Powodem mogła być, dość wczesna pora roku, lub co bardziej prawdopodobne, stały się one siedliskiem wielu rodzimych storczyków. I taka informacje znaleźliśmy po czasie.

Sam ogród  jest ogromny, i bardzo, ale to bardzo malowniczy.


W sezonie, ale też i poza nim jest tu wiele ciekawych zakątków, a ze szczytu wzgórza roztaczaja sie przepiekne widoki, na falujace pagórki hrabstwa Kent.

krajobraz

Schodząc ścieżką w du mijamy stare okazy drzew, oraz ogromne krzewy rododendronów.


Wiekowych Róaneczników, i Azaliii, jest tutaj sporo. Rosną na rozległych trawnikach, pod koronami drzew, w ruinach starego zamku, a także kamieniołomie.

ogród-angielski

Tworzą malownicze tunele, oraz okalają urokliwe mostki.  Są gratka dla miłośników tych roślin, a na przełomie maja musza zapierać dech w piersiach.


Na końcu ścieżki odnajdziemy otoczone fosą ruiny XIV w zamku. Prawdopodobnie nigdy nieukończony zamek popadł w ruinę już XVI wieku. Dlaczego nigdy go nie wyburzono, tego nie wie nikt.... Ale to te ruiny stały się najbardziej rozpoznawalnym elementem posiadłości. 


Obecnie w ruinach zamku znajduje się ciekawy ogród, w którym rośnie wiele rzadkich, i interesujących roślin. 


Na terenie wyspy znajdziemy ciekawy formalny ogród ziołowy.

ogrody-angielskie

Oraz, podobnie jak z innych części ogrodu, rozpościerają się stąd niepowtarzalne widoki, na coraz to nowe zakątki majątku. 


Wracając pod górkę, w stronę 'Nowego' zamku. trafiamy do kamieniołomu, z którego pozyskano piaskowiec do budowy domu. Obecnie zamieniony jest w ciekawy ogród skalny. 


W trakcie naszego pobytu w Scotney Castle, kwitło jeszcze niewiele roślin. Wiosna w tym roku w Anglii, jest wyjątkowo zimna, i spóźniona.  Magnolie gwiaździste dopiero budziły się do życia, nieśmiało czekając na pierwsze mocniejsze promienie słoneczne. 


Kwitły jedynie Kamelie, oraz niezawodne Narcyzy.


Mimo tego nie nudziliśmy się. W ogrodzie jest naprawdę wiele smaczków min. Ha-Ha, w Polsce zwane Aha...


Dawna 'szopa' na łodzie. Ochrzczona przeze mnie, ku uciesze moich towarzyszy, domem dla łabędzi. 


Średniowieczny trakt, służący do spędu owiec.


I powtórzę to po raz setny, widoki, widoki, i jeszcze raz widoki. i aż żal bierze ze nie mialam ze soba mojego aparatu...


W drodze powrotnej na parking, odkryliśmy pięknie utrzymany ogród warzywno-kwiatowy.  Ukochane miejsce żony ostatniego właściciela zamku. I jak widac jej dzictwo nadal żyje, gdyż jest to ogród' pracujący' dostarczający świeżych warzyw do kawiarnii..


ogrody-angielskie

Podsumowując moja dość krótką wycieczkę do Scotney castle. Czy polecam? Tak, koniecznie jeśli będziecie w pobliżu wstąpcie chociaz na chwile, szczególnie w Maju. A na pewno nie będziecie żałować. 

Wiecej info znajdziecie tutaj: https://www.nationaltrust.org.uk/scotney-castle

Pozdrawiam Was serdecznie, 
i jak zwykle czekam na Wasze interesujące opinie na temat tego miejsca.
XOXOXO