wtorek, 27 marca 2018

Życie Ogrodnika w Anglii.

Oficjalnie nadeszła długo wyczekiwana wiosna, trochę, zimna, i deszczowa ale jest.
Dla Nas Ogrodników to czas wyjątkowo wzmożonej pracy, sprzątania, siania, planowania etc.
Ale ja, tak jak obiecałam Wam kilka tygodni temu opowiem Wam dzisiaj jak to jest być zawodowym Ogrodnikiem Wielkiej Brytanii.
Wszystko co opisałam w moim poście, jest moimi osobistymi doświadczeniami, oraz odczuciami, i może różnić się od innych tego typu tekstów.


ogrodnika

Zacznijmy zatem od początku. Kim jestem ? 
Nazywam się Marta, i wielu z Was zna mnie tylko z kart tego bloga :)
W 2007 roku ukończyłam ówczesna Akademię, obecnie Uniweryste Rolniczy, w Krakowie, na Wydziale Ogrodniczym, o specjalności projektowania ogrodów. Po ukończeniu studiów ogrodniczych. Przez  rok pracowałam w jednym z większych krakowskich centrów ogrodniczych, jednocześnie robiąc studia podyplomowe Na krakowskim AGH (Grafika Komputerową).


Do Wielkiej Brytanii wyjechałam w 2009 roku, na rok, z którego zrobiło się prawie 10 lat.... No cóż miłość nie wybiera.... Tu założyłam rodzinę, i to tu tak naprawdę rozpoczęłam moja karierę zawodową.

praca-ogrodnik=-anglia

Jakie były moje początki w Anglii?

Jak to zwykle bywa w takich przypadkach trudne... Swoją pierwszą pracę podjęłam , w firmie zajmującej się nasadzeniem skrzynek balkonowych, dla klientów indywidualnych. Była to praca na pół etatu, a pensja ledwo starcza na podstawowe opłaty. Potem była agencja pracy. Aż w końcu przez czysty przypadek trafiłam , tu gdzie jestem obecnie.  Od prawie 8 lat moim 'domem' jest jedna z największych londyńskich palmiarnii.

praca-ogrodnik-anglia


Gdzie obecnie pracuję?
W chwili obecnej pracuje dla najstarszej, i najbardziej prestiżowej gminy Londynu, i chociaż brzmi to dość dziwnie jestem pracownikiem państwowym.
Pracuję na stanowisku Starszego Ogrodnika / Ogrodnika specjalisty, i jest to praca etatowa.
Moim miejscem pracy jest, jak już wcześniej wspomniałam jedna z największych Palmiarnii Londynu, która nadal jest stosunkowo mało znana.

praca-ogrodnik-anglia

Co należy zatem do moich obowiazków jako starszego Ogrodnika?
Codzienna pielęgnacja Palmiarnii, i terenów do niej przyległych. Jest to głównie podlewanie. Naszą kolekcja jest dość mocno zróżnicowana dlatego też codzienne, ( w sezonie letnim) ręczne podlewanie, daje najlepsze efekty. Poza tym, przycinanie, przesadzanie, nawożenie. Przygotowywanie sadzonek, oraz wysiew nasion etc. Czyli wszystko to co wkomponuje się w 'zwyczajnym' ogrodzie. Z małym wyjątkiem. Zamiast roślinami ogrodowymi, opiekuje się roślinami egzotycznymi. Do moich obowiązków należą także. Przygotowanie palmiarnii na róznego rodzaju eventy. Nadzorowanie studentów, oraz wolontariuszy. Oprowadzanie wycieczek. Opieką nad 2 ulami, 2 nie tak małymi oczkami wodnymi, wraz z ich zawartością, czyli kolekcja karpi koi, oraz innych ryb słodkowodnych. A także opieką nad 8 żółwiami wodno-lądowymi. Serwis wszelkich filtrów, pomp, oraz systemu irygacji. Praca z chemikaliami- opryski etc. Prowadzenie biologicznej ochrony roślin.   Dodatkowo wszelką praca biurowa: spotkania, raporty, ocena ryzyka etc. Uffff...


Czy lubię swoją pracę? Tak. Czy zmieniłabym zawód? Nie.

Co bywa najtrudniejsze w mojej pracy?
Poranne wstawanie :) Żeby dotrzeć na 6:30 do pracy, z lózka muszę zwzlec się pomiędzy 4:30 -4:40 rano. Szczególnie trudno bywa zima, kiedy w bezkresnej ciemności, o szybę dudni deszcz.
Latem z kolei najtrudniejsze bywają weekendy. Kiedy rodzina jeszcze smacznie chrapie w łóżkach, lub właśnie jedzie na plaże ty musisz iść do pracy.

ogrodnik-praca-anglia

Jak zatem rozpocząć pracę jako Ogrodnik, w Uk?
Podobnie jak w Polsce... Pasją, zaangażowanie, wiedzą, talent, oraz odrobina szczęścia pomogą Wam osiągnąć sukces :)

praca-anglia-ogrodnik

Szczeble kariery ogrodniczej w Wielkiej Brytani?
Tutaj wszystko uzależnione jest od tego gdzie, dla kogo, oraz w jakiej części kraju pracujecie. Poniższy przykład podany na przykładzie Londynu.

W gminie w której pracuję obecnie zatrudnionych jest przeszło 200 ogrodników, na rónych szczeblach kariery.

Najniższym szczeblem kariery jest tzw Apprentice Gardener - czyli czeladnik/ student, który zostaje poprzez pracę ze starszymi, i bardziej doświadczonymi kolegami został przyuczony do zawodu. Jednocześnie zwykle, raz w tygodniu musi uczęszczać na zajęcia teoretyczne w College. Po okresie ok 2 lat nabywa on podstawową wiedzę zarówno teoretyczną, jak, i praktyczna do wykonywania zawodu ogrodnika.

Assistant Gardener - czyli pomóc Ogrodnika. Kiedyś nie mogli oni wykonywać bardziej skomplikowanych prac ogrodniczych typu przycinanie. Obecnie powoli odchodzi się od tej praktyki, na rzecz bardziej wyszkolonej kadry, jednak nadal w wielu miejscach jest ona praktykowana.

Gardener lub Skilled Gardener - czyli Ogrodnik, lub Ogrodnik Specjalista. Osoba na tym stanowisku ma zarówno wiedzę teoretyczną, jak i praktyczna, by samodzielnie wykonywać nawet najbardziej skomplikowane czynności ogrodnicze.


Team Leader - manager niższego stopnia. Osoba zazadzajaca mniejszą, lub większą grupa Ogrodników. Tu oprócz doświadczenia ogrodniczego, przydadzą się umiejętności biurowe, oraz interpersonalne. Czasami pozycja ta jest zastąpiona od razu pozycja:

Head Gardener - czyli głównego Ogrodnika, lub manager wyższego stopnia. Osoba zarządzająca zespołem Ogrodników,  sprawująca opiekę nad jednym dużym ogrodem, parkiem, lub kilkoma / kilkunastoma pomniejszymi ogrodami. Osoba decyzyjną w wielu sprawach, zarówno personalnych, budżetowych, jak i roślinnych. Bywa , że Head Gardner posiada swoją prawą rękę, czyli Assistant Head Gardener.

Czasami w większych organizacjach bywa, że jest jeszcze, iż większych organizacjach bywa tzw Supoerintendent - czyli Dyrektor. Pół Bóg- pół- Człowiek ;) Szef wszystkich szefów.

Zarobki?
One też bywają bardzo zróżnicowane, i zależne od miejsca pracy. Nie zawsze te prestiżowe lokalizację, czy znane Ogrody płacą najlepiej. Zarobki, bywają też nieadekwatnie niskie, do wiedzy, i umiejętności dobrze wyszkolonego Ogrodnika. Dlatego obecnie branża boryka się że starzejącą się kadra pracowniczą, oraz niedostakiem młodych pracowników

Apprentice Gardener może liczyć na pensję ok £18K brutto rocznie + opłacona szkołę. W Londynie wystarcza to jedynie na b.skromne życie.

Z czasem, w miarę nabierania większego doświadczenia zarobki rosną, do praktycznie nieograniczonego poziomu, w którym to my decydujemy ile warta jest naszą praca ...


Branża:
Pracę , podobnie jak w Polsce można podjąć w bardzo różnych gałęziach ogrodnictwa. Ja skupię się na tzw Horticulturalists - czyli osobach zajmujących się uprawa roślin, i pielęgnacja roślin.

I tu możecie pracować jako Ogrodnik / Gardener zarówno w domach prywatnych, jak i miejscach publicznych oraz historycznych, i ogrodach botanicznych.

Tree Surgeon / Arborist - specjalista od wycinki, i przycinki drzew.

Nursery Staff- praca w różnego rodzaju szkółkach, i szklarniach.

Garden Centre Staff - praca w centrach ogrodniczych.

Turff / Sports Maintanace / Greenkeeper- specjalista od utrzymania powierzchni trawiastych.

Także jak widzicie nawet w tej dość wąskiej specjalizacji, jest spore pole do popisu...

Czy jest to praca doceniana przez innych?
I tak, i nie... W życiu prywatnym ludzie często pytają mnie co robię zawodowo. Gdy pada odpowiedź że jestem Ogrodnikiem. Od razu pojawia się uśmiech na ich twarzy, i są szczerze zainteresowani tym tematem.  Nigdy nie zdążyły mi się jakieś przykre, lub niepochlebne komentarze... Anglicy chyba po prostu lubią Ogrodników, interesują się roślinami, a prywatny Ogrodnik, bywa dla nich oznaką statusu społecznego ;)
Niestety tak jak wspomniałam wcześniej nie jest to zawód na który jest zwykle niedostatecznie wynagradzany...

Czego nauczyła, i co dała mi praca za granicą?
Dała mi przede wszystkim doświadczenie  zawodowe, jak i personalne. Pozwoliła uczestniczyćć w wielu, mniej, lub bardziej interesujących szkoleniach. (Jeśli poszukujecie osoby do obsługi mobilnych platform hydraulicznych zapraszam:))


Dała możliwość odwiedzenia wielu ciekawych, i inspirujących miejsc. Niezwykłych parków, i ogrodów. Targów, oraz Wystaw Ogrodniczych.
Poznania wielu ciekawych ludzi z branży ogrodniczej,  jak i tych z pierwszych stron gazet. Udzielenia kilku wywiadów, oraz wypowiedzenia się publicznie.
Dała wiedzę na temat wielu roślin, które w Polskim klimacie nigdy nie miałyby szans na przeżycie.


Nauczyła dokładności, i summiennosci. Tego jak na przestrzeni kilkudziesięciu metrów wyciąć prost brzeg trawnika. Że stworzenie pięknych prostych pasów na trawniku, to prawdziwa umiejętność.
Że jeden dobry Ogrodnik potrafi zmienić przebieg meczu krykieta, a terminy ma zajęte nawet na pół roku do przodu. Że w życiu trzeba wiele dziur wykopać, by w końcu dojść do perfekcji. A jedna ostrą łopata jest cenniejsza niż złoto.
O tym że nie wszystkie rośliny rosną tak jakbyśmy chcicieli,  i gdziebysmy chcieli.
Że do pracy można wstawać z uśmiechem na ustach, i nie mieć poczucia zmarnowanego czasu.
Dała wiarę w siebie, i w swoje umiejętności.


Ale przede wszystkim pozwoliła uczyć się od najlepszych, oraz uświadomiła mi, że my Polacy, w branży ogrodniczej  jeszcze sporo musimy się nauczyć. ...

Wietrzyk, oraz Anthony Garden zadały mi 2 bardzo ciekawe pytania, odnośnie branży ogrodniczej, i ogólnie Anglików ogrodników. A ponieważ nie da się na nie odpowiedzieć na nie po krótce, i aby już nie przynudzać.  Dlatego postanowiłam stworzyć  2 osobne posty na ten temat.



Pozdrawiam serdecznie, i jeśli macie jakieś inne pytania 
na temat mojej pracy w UK zachęcam do komentowania.
A także do odwiedzania mnie na Instagramie i faceeboku, gdzie częściej pokazuje urywki z mojej pracy. Linki znajdziecie w pasku bocznym :)

XOXOXO

poniedziałek, 5 marca 2018

O pracy Ogrodnika w Wielkiej Brytanii.

Dziś będzie bardzo krótki, i szybki wpis.
Ponieważ pracuję nad nowym postem w którym przybliżę Wam trochę kulisy mojej pracy w Wielkiej Brytanii, czyli jak to jest być Ogrodnikiem na Wyspach.
Z tąd moje pytanie: 
Czy jest coś czego chcielibyście dowiedzieć się o mnie, lub ogólnie o świecie ogrodniczym w Wielkiej Brytanii?

Jeśli tak zapraszam do pozostawienia komentarza do dnia 16 Marca 2018
pod tym postem, na moim Instagramie, lub Facebooku.
Na wszystkie postaram się odpowiedzieć.



Pozdrawiam serdecznie,
XOXOXO

sobota, 10 lutego 2018

Dlaczego moje Przebiśniegi nie kwitną?

Zastanawialiście się dlaczego, pomimo wsadzenia kilkudziesięciu, jak nie kilku setek cebulek Przebiśniegów, nadal nie macie ich w swoim ogrodzie?
Powodów może być kilka:


blog-ogrodniczy

1. Miejsce. Śnieżyczki to rośliny runa leśnego.  Kochają dużą ilość wilgoci w glebie. W warunkach naturalnych wysypują na a żyznych, próchniczych glebach z dużą ilością wilgoci w glebie. Najczęściej można znaleźć je w półcieniu, w wilgotnych lasach łęgowych, buczynach, i grądach. Dlatego tez jeśli chcecie odnieść Śnieżyczkowy sukces, musicie pamiętać by swoich ogrodach zapewnić im podobne warunki. Najlepiej będą zatem rosły w ogrodach naturalistycznych, pod koronami drzew, na glebach o pH obojętnym. 

2. Pogoda. Wyjątkowo upalne lata, z małą ilością opadów,  nie sprzyjają rozwojowi Śnieżyczek. Mała ilość deszczu wpływa na wzrost młodych cebulek przybyszowych, które zamiast wzrastać, zasychają, i giną.

3. Przenawożenie.  Zastosowanie nieodpowiedniego nawozu, zwykle zbyt bogatego w azot powoduje wzrost jedynie lici, i praktycznie całkowite zaprzestanie kwitnienia.

4. Cebulki. Czwarty, ostatni, i chyba najważniejszy podpunkt. Jeśli kupujecie swoje Śnieżyczki , jesienią w centrach ogrodniczych musicie wiedzieć, że tylko około 20% cebulek zakupionych o tej porze roku, ma szanse wykiełkować, i zakwitnąć na wiosnę.
W przeciwieństwie do Narcyzów, czy Tulipanów, łuska okrywająca cebule Śnieżyczek łatwo odpada, przez co cebulki mocno wysychają, i obumierają.
Jak zatem rozmnażać Śnieżyczki przebiśniegi? Najlepiej poprzez podział istniejących już kęp.
Po przekwitnięciu rośliny dzieli się, i przesadza niezwłocznie na miejsce docelowe, gdyż tak jak wspomniałam wcześniej cebule bardzo szybko wysychają.
Co jednak zrobić jeśli w Waszych ogrodach nie ma Śnieżyczek do podziału? Poproście swoich przyjaciół, sąsiadów lub innych ogrodniczych zapaleńców, może chętnie podziela się małą kępką Przebiśniegów, lub wymienia się na jakąś inną ciekawa roślinę ogrodowa.
Jeśli i ten sposób zawiedzie kupujcie tylko cebule w tzw 'zielonym' stanie - w przypadku rzadkich odmian w momencie kiedy kwitną, lub tuż po ich przekwitnięciu, kiedy cebule maja jeszcze kilka zielonych liści. Daje nam to pewność, ze nie kupujemy przysłowiowego kota w worku...
Cebule z liśćmi dostępne są na wiosnę od większości szanujących się dostawców, i producentów.
W ostateczności, jeśli jednak skusicie się jesienią na kilka, lub kilkanaście cebul z Waszego ulubionego sklepu ogrodniczego, przed posadzeniem namoczcie te nieszczęsne cebulki przez kilka godzin w wodzie. Zwiększy to ich szanse na przeżycie.

Jak zatem widzicie, odpowiedz na pytanie Dlaczego Przebiśniegi, nie kwitną? nie jest prosta.
To złożony proces, na którego wpływ ma wiele czynników.
Mam nadzieje, że chociaż odrobinę Wam pomogłam, i rozwiałam Wasze wątpliwości.
Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO 

niedziela, 4 lutego 2018

Czy jesteś Galanthophilem?

Galanthophile - entuzjastyczny kolekcjoner różnych gatunków, i odmian Śnieżyczek przebiśniegów.

 

Określenie Galanthophile po raz pierwszy zostało użyte Przez E.A. Bowles (o nim, i jego ogrodzie pisałam między innymi tutaj KLIK),który w liście do swojego przyjaciela Olivera Wayatt, pieszczotliwie nazwał go 'Swoim drogim Galanthophilem'. Zarówno pan Bowles, jak i pan Wayatt byli zapalonymi zbieraczami roślin, w szczególności Śnieżyczek.


Jednak ani Bowles, ani i Wayatt nie byli pierwszymi kolekcjonerami tych roślin. Przed nimi było wielu. I wielu z nich zostało uhonorowanych w nazwach tych roślin, jak James Atkins (1804-1884), i jego Galanthus 'Atkinsi'.


W przeciwieństwie do Polski, Śnieżyczki, nie są gatunkami rodzimymi na Wyspach. Nie do końca wiadomo też, jak, i skąd przywędrowały na Wyspy. W II połowie XIX wieku stały się one niezwykle popularne. A w klikunastu ostanich latach moda na nie powróciła, lub właściwie nigdy nie przeminęła.


Nazwa Galanthus wywodzi się od 2 greckich słów gala - mleko, i anthos - flower.
Obecnie znanych jest ok 20 rodzajów Śnieżyczek, i ponad 1500 ich gatunków, i odmian.


Śnieżyczki utożsamiane są głównie ze wczesną wiosną, ale kwitnąć mogą właściwie od pażdziernika, aż do kwietnia. Jednak to na luty przypada szczyt ich kwitnienia. W tym okresie Galanthophile są najbardziej zapracowani. Odwiedzają prelecje, wystawy, podziwiają kolekcje rzadkich odmian, oraz wymieniają się nowymi okazami.

wystawa-RHS
Wystawa RHS Sping Show 
Dla nowicjuszy wszystkie wyglądają tak samo proste białe kwiaty, z zielonym, lub żadziej żółtym znaczkiem, zawieszone na długich łodyżkach. Jednak przy bliższej inspekcji, różnią się od siebie znacznie. I te pozornie niezauważalne różnice w budowie, i kolorze kwiatów są powodem swoistego szaleństwa...

Galanthophile

Pojedyńcze cebule zmieniają ręce za astronomiczne kwoty. Tylko dzisiaj śledziłam jedną aukcję na której 1 cebula Galanthus plicatus 'Golden Fleece' została sprzedana za kwotę £430.


Najdroższą w histori cebulą Śnieżyczki, jest pojedyńcza cebula Galanthus 'Elizabeth Harrison', która została sprzedana za £725 w 2012 roku. Pikanteri dodaje fakt, że niewiele póżniej cały materiał szkółkarski został póżniej skradziony z prywatnego ogrodu...
Poprzedni rekord cenowy należał do G. 'Green Tear', która  w 2011 roku została sprzedana za £375, podobnie jak odmiana 'E.A.Bowles' .


Wysoka cena generuje, także inne problemy - kradzieże. Sam Mr Bowles, był często okradany, przez niezbyt uczciwych kolegów Ogrodników. Dlatego też wszystkie Śnieżyczki w jego ogrodzie były numerowane, by zniechęcić w ten sposób złodzieji.


Z ciekawostek w Myddelton House, nadal przechowuje się orginalne, dwuzębne widły które służyły E.A. Bowles, do rozsadzania rnie tylko Śnieżyczek, ale też innych roślin cebulowych.


Pewnie, w Waszych głowach, po co, i dlaczego ludzie płacą tak wysokie kwoty za jedną tylko cebulę Śnieżyczki. Otóż z 1, żywej cebuli, każdy doświadczony szkółkach potrafi uzykać od 20 - 30 sadzonek łuskowych (z ang. twin scalding), które w szybki sposób wytwarzają kolejne cebule, które z kolei można odsprzedać za podobną kwotę, innym pasjonatom tych roślin cebulowych...


Jesteście zatem Galanthophilami, czy też nie ?
A może tak po prostu je lubicie, i posiadacie Śnieżyczki w swoich ogrodach?
Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO

wtorek, 30 stycznia 2018

Skwer z różowymi wiśniami w tle.

Jest dzień przed końcem Stycznia. Wpis miał być o Oczarach, i Leszczynowcach,  ale jak to w życiu czasami bywa plany ulegają zmianie...
Wybrałam się dzisiaj po syna do szkoły. Zwykle jeżdżę metrem, dziś coś mnie podkusiło, i mimo zimna poszłam na piechotę. Opłaciło się, zaoszczędziłam na bilecie, i nie tylko skorzystało na tym moje zdrowie, ale także moja ogrodnicza dusza.


Po drodze udało mi się odwiedzić nowy skwer w City. Ściagnęły mnie w jego kierunku pięknie kwitnące Wiśnie różowe - Prunus subhirtella 'Autumnaalis'


Nie sposób przejść obok nich obojętnie, gdy całe stosunkowo niewielkie, i nagie jeszcze drzewa pokryte są delikanie różowym kwieciem.


Sam skwer pamiętam jeszcze z przed kilku lat gdy był tylko smutną betonową pustynią, otoczoną nieciekawymi budynkami. Z czasem budynki znikły, a ich miejsce zastąpił nowoczesny- czarny- biurowiec.


Nie będę tu oceniać projektu samego budynku. jednym może się podobać, innym nie, ale...
Chcąc, czy nie chcąc ze względu na swoją bryłę, a przede wszystkim kolor bardzo silnie oddziałuje on na otoczenie.


Sam projekt skweru jest bardzo prosty.  2 sporej wielkości wznisione trawniki, obrzeżone roślinami bylinowymi. Oraz 2 bardzo proste rabaty bylinowe.


Trawniki jak to przystało na Anglię, są idealne, świeżo rozwinięte z rolki, i mimo zimy o pięknym nasyconym zielonym kolorze.
Inne rośliny morzna policzyć na palcach jednej....no dobra, po dłuższym zastanowieniu...dwóch rąk.
Jest zatem: zimozielone Blechnum, Barwinek,  Sesleria, Bodziszek, Heuchera, Sarcoccocca, oraz bezlistne krzewy Hortensji. Z ziemi powoli wyłaniają się także cebulowe Irysy.


Jednak to Wiśnie nadają tonu temu miejscu. To jedyne drzewa posadzone na skwerze.


I to zestawienie ich delikatnych jasnoróżowych kwiatów, z nowoczesną czernią budynku gra tutaj pierwsze skrzypce.


Bardzo, ale to bardzo spodobało mi się to miejsce, i przemianę jaką przeszło. Z betonowego klepiska przerodziło się w kolejną oazę zieleni. Dodatkowo skwer jest świetnie wkomponowany w otoczenie, i pokazuje, że czasem prostota , w doborze gatunków, i kolorów broni się sama.


Ciekawa jestem Waszej opini na temat tego miejsca, i czy podobają się Wam Wiśnie różowe?
Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Zimowe kaliny.

Zima to nie najlepszy czas dla wielu roślin, zwykle uspane pod grubą śnieżną okrywą , budzą się do życia  dopiero gdy pojawią się pierwsze, dłuższe, i cieplejsze promienie słoneczne.
Jest jednak grupa krzewów, która kwitnie zimą, bardzo wczesną wiosną. Należą do niej min. Oczary, Wawrzynki, a także Kaliny.


W Polsce Kaliny kojarzymy przede wszystkim, z okazałymi krzewami kwitącymi wiosną min. Kaliną koralową (Viburnum opulus). Dużo żadziej spotyka się zimozielone kaliny min. K.szytywnolistną (V. rythidophyllum), a tym bardziej te kwitnące zimą.

W  Wielkiej Brytanii, ze względu na łagodny wyspiarski klimat, sytuacja jest wręcz przeciwna. Tutaj chętnie sadzi się zarówno te zimozielone, jak i te kwitnące zimą.

Dzisiaj przedstawie Wam dwa najpopularniejsze gatunki, które znajdziecie w każdym większym ogrodzie, czy założeniu parkowym.
Są to Kalina bodnantańska (Viburnum x bodnantense) o uroczych jasnoróżowych kwiatach pojawiających się na nagich jeszcze pędach.
Oraz Kaliną wawrzynowatą (Viburnum tinus)- czyli zimozielona Kalinę kwitnącą zimą.


Viburnum x bodnantense jest  krzewem dorastającym do 3 m wysokości, i o. 2 m średnicy.  Krzewy mają wyprostowany pokrój, z dużymi podłużnymi liśćmi. Młode mają brązowy kolor, który z czasem blednie, a liście przybierają intensywny ciemno zielony kolor.

Intensywnie pachnące, jasno różowe kwiaty mogą pojawiać się na roślinie już w listopadzie, jednak szczyt kwitnienia przypada zwykle na przełom grudnia i stycznia. Krzewy kwitną bardzo długo.  W Polsce kwitnienie może  przesunąć się na okres pomiędzy marcem a kwietniem, po którym szybko następuje rozwój liści.


Pojedyńcze kwiaty są raczej niewielkie. Zebrane są jednak w spore, zbite kwiatostany, pojawiające się na końcach nieulistnionych pędów.  Stanowią one główną ozdobę rośliny, w tym okresie, i wyróżnia ją na tle innych bezlistnych krzewów.
Kwiaty są praktycznie całkowicie steryle, dlatego też na roślinie żadko kiedy pojawiają się owoce.

 

Krzewy Kaliny bodnanteńskiej są sadzone w Wielkiej Brytani od przeszło 100 lat. Są łatwe w uprawie, przez co chętnie wybieane są do nasadzeń ogrodowyh, jak i zieleni miejskiej.
Preferują stanowiska słoneczne, do półcienistych, oraz żyzne gleby.
Niestety w Polsce nie są w pełni morozoodporne. Dobrze radzą sobie w cieplejszych regionach naszego kraju ( na Pomorzu, i Dolnym Śląsku). Niestety w zimniejszej wschodniej Polsce mogą przemarazać. Dlatego też najlepiej sadzić je w miejscach osłoniętych od zimowych wiatrów, które mogą uszkadzać roślinę, a  w szczególności jej atrakcyjne kwiaty.

Równie popularną, w Wielkiej Brytanii, jak Kalina bodnantańską, jest Kalina wawrzynowata (Viburnum tinus syn. Viburnum laurustinus). 
Zwarty, zimozielony krzew,  dorastający do 3 m wysokości, i tyleż samo średnicy. Z dużymi, ciemnozielonymi, eliptycznymi liśćmi.


Niewielkie białe kwiaty, zebrane są w duże baldachy, nawet do 10 cm średnicy. Pojawiają się na roślinie już od początku grudnia,i utrzymują się aż do wiosny. Przez pozostałą resztę sezonu, na krzewach pojawiają się niewielkie granatowo- czarne, atrakcyjnie błyszczące owoce.


Po przeczytaniu raczej nielicznych opisów uprawy tej rośliny w Polsce spotakałam się z opisami, iż kwitnienie Kaliny warzynowatej przypada raczej na okres pomiędzy kwietniem, a sierpniem. Niestety nie jest tem krzewem odpornym na mróz (strefa 7-10) dlatego z przykrością muszę stwierdzić, że nie nadaje się na warunki polskie. No chyba że do uprawy w donichach, i zimowaniem w szklarni, lub jasnym garażu.


W Wielkiej Brytanii, jest krzewem bardzo łatwym w uprawie. Rośnie praktycznie na każdej glebie, i każdych warunkach. Dlatego, podobnie jak kalina bodnantańska chętnie wybierana jest do ogrodów przydomowych, jak i zieleni miejskiej.

Viburnum tinus w zieleni miejskiej.
Jeśli miałabym pokusić się o porównanie obu krzewów, i wskazać tą którą uważam za bardziej atrakcyjną. To ku mojemu zaskoczeniu wybrałabym Kalinę wawrzynowatą (Viburnum tinus), ze wględu na jej atracyjność przez cały rok, oraz łatwość uprawy na Wyspach Brytyjskich, bo choć Kalina bodnantańska jest wyjątkowo urodziwa o tej  porze roku, jest wyjątkowa. Z czasemjej urok zanika, i staje się ona dość pospolitym krzewem nie wyróżniającym się z tłumu.
Jest to wybór tym bardziej zaskakujący, bo jeszcze kilka lat tamu patrzyłam na ten krzew dość nieprzychylnym okiem.....

Pozdrawiam Was serdecznie, i czekam na opinie na temat obu Kalin.
Która Wam przypadła bardziej do gustu?
XOXOXO

sobota, 6 stycznia 2018

W zimowym śnie.

Dzień dobry, lub dobry wieczór, w zależności od tego kiedy czytacie tego posta.
Chciałoby się powiedzieć biało, biało, śniegu napadalo... ale w zamian niego mamy deszcz.
Jest początek stycznia a tu szaro, buro, i ponuro...


A nie ma przecież nic piękniejszego o tej porze roku jak biały, lekki puch - śnieg.

Z racji, że w południowo-wschodniej Angli, a tym bardziej w Londynie śnieg pada rzadko, a  jak już jest to wygląda mniej więcej tak..




Przynajmniej raz w roku, w poszukiwaniu białego puchu, staram wybrać się do Polski.
Bo nie ma nic piękniejszego, i spokojniejszego niż widok białych płatków spadających na ziemię.

Powstają wówczas niesamowite krajobrazy, które jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mogą zniknąć w mgnieniu oka.


Czas jakby wtedy przystaje,a na drzewach i krzewach osadza się powoli, zimowa kołderka.

Pod nią, w głębokim śnie śpią drzewa, krzewy , trawy, i byliny.  Wszelkie ich procesy fizjologicznie (życiowe)  zostają wówczas ograniczone do całkowitego minimum, przy jednoczesnym zachowaniu zdolności do życia.
Odpoczywają by nabrać siły na kolejny sezon.Zimowy spoczynek to swoisty sposób na przetrwanie niesprzyjajaćych warunków w naszym klimacie.


Pamiętać należy jednak, że śnieg w ogrodzie jest potrzebny. Przedewszystkim chroni on rośliny wieloletnie, przed mroznymi, wysuszającymi wiatrami. Śnieg dostarcza też niezbędnej do życia wody.


W nadmiarze może czasmi zaszkodzić - szczególnie jeśli w ogrodzie mamy dużo formowanych kulistych, i nie tylko drzewek. Ciężki, mokry śnieg osadzajcy się na gałęziach może prowadzić do ich uszkodzenia, a przez to do wyłamywania. Dlatego warto tego typu rośliny od czasu do czasu otrzepać z nadmiaru białego puchu.

Dla mnie jednak śnieg, po kilku bezśnieżnych zimach to sama radość ;)


Pozdrawiam seredcznie,
XOXOXO