Kiedy wydaje Ci się, że na swojej drodze spotkałeś już wszystkie możliwe budowle ogrodowe, wtedy życie zaskakuje Cie raz jeszcze.
Stawia na Twojej drodze monumentalnych wręcz rozmiarów budowlę. Marzenie jednego człowieka Williama H Lever, późniejszego Lorda Leverhulme. Szalonego idealisty, człowieka wielu umiejętności, patrona sztuki, a z Naszego punktu widzenia zapalonego Ogrodnika.
W 1904 Lord Leverhulme zakupił cześć londyńskiego wzgórza wraz z domem - szumnie nazwanego oczywiście 'The Hill' (ang.wzgórze) obecnie wchodzącego w skład Hampsted Heath. Ale jak to na wzgórzu bywa, brakuje tu zwykle idealnie prostych, i wypielęgnowanych trawników.
Lord postanowił rozwiązać to zupełnie inaczej. W jego głowie zrodził się pomysł, a do jego realizacji zatrudnił, nikogo innego jak... znanego inżyniera budowlanego Thomasa Mawson. Który pomógł mu zrealizować jego marzenie. Stworzył on miejsce w którym miały obywać się liczne Garden Party Lorda.
Na wzgórzu wyrosła zatem Pergola, ale nie taka zwykła jak się Wam wydaje- 6 slupów, i daszek. To musiało być jak na Lorda przystało coś z rozmachem. Dwa skrzydła, korytarz główny, niezliczone okna, barierki, i mozaiki, a wszystko to na stromym wzgórzu.
Prace nad projektem rozpoczęły się w 1905 roku, kiedy w te strony docierało dopiero pierwsze londyńskie metro. Ziemie z wykopów, tego cennego wynalazku użyto zatem pod wyrównanie miejsca pod Pergolę. A wszystko to przy pomocy ludzkich rąk, i kilku koni. Smaczku całej opowieści dodaje fakt, iż Lord Leverhulme, został sowicie wynagrodzony za pomoc w pozbyciu się zbędnego, dla metra, materiału.
Pergola rosła, i rosła. I była by zapewne jeszcze większa gdyby nie wybuch I Wojny Światowej, który zatrzymał budowę całego ogrodu.
W latach 20 -tych XX wieku, obok Pergoli,powstał jeszcze pawilon letni, a także taras widokowy.
Niestety niedługo po tym Lord Leverhulme zmarł, a jego posiadłość została przejęta przez Barona Inverforth, który mieszkał tu, aż do swojej śmierci w 1955 roku.
Z czasem dom przekazano, na rzecz Sanatorium , a sama Pergola popadła w niełaskę.
W 1960 roku cześć Pergoli oraz przylegających do niej Ogrodów, została wykupiona przez obecne City of London, która otworzyła je dla Londyńczyków.
Niestety cześć z Pergoli nadal pozostawała w rekach Sanatorium, i ta cześć nieodwracalnie niszczała.
Wiele oryginalnych belek po prostu spróchniało, a cała konstrukcje oplatał dziki gąszcz pnączy.
W końcu została oddana w ręce City za symbolicznego £1. Które podjęło się kosztownej renowacji budowli.
Zmodernizowano min. ogrody wokół niej, jak, i częściowo odnowiono także sama Pergole. Jednak struktura jest tak rozległa, iż wymaga praktycznie stałej modernizacji. Wpisana jest także do rejesttru zabytków, a to z kolei nie ułatwia pracy.
Pergola zachwyca nie tylko rozmiarem, ale także intrygującymi detalami drewnianymi,
czy tez ścieżek.
Jest wiele intrygujących zakamarków, wprost wymarzonych do zabawy w chowanego.
Samo wejście jest niczym z tajemniczego ogrodu ....
Od strony ogrodu można podziwiać także piękny Invefroth House, do którego kiedyś przynależała pergola. Obecnie podzielony na kilka mieszkań, z których każde warte jest obecnie kilka mln funtów...
Pergolę można zwiedzać codziennie, w godzinach otwarcia Parku.
A dzięki niej duch Lorda Leverhulme żyje wiecznie.
Za klimat dzisiejszych zdjęć, niczym z upiornego zamczyska mogę podziekować mojemu 3,5 letniemu Synowi. Uwielba robić zdjęcia moją lustrzanką, i z uporem maniaka wypróbowuje wszystkie możliwe funkcje.
Tę zauważyłam dopiero w trakcie edycji tego postu.
Dajcie znać jak się Wam podoba ta niezwykła Pergola.
Pozdrawiam serdecznie.
XOXOXO