sobota, 12 marca 2016

Nowy ogród w Londynie - Crossrail Roof Garden

Londyńska metropolia cały czas się rozwija, to co do niedawna było jeszcze niepozornym nieużytkiem, za chwile może stać się najbardziej pożądana działką w mieście.
Powstają mieszkania, szkoły, biurowce... przybywa ludzi, z  całego świata....Ale tych wszystkich 8,5 miliona ludzi trzeba jakoś po tym mieście przewieźć.
Budują zatem londyńczycy, i nie tylko, nową linie metra tzw Crossrail, której całkiem niedawno nadano wdzięczne imię Elizabeth, i uroczy liliowy kolorek.
Kopia, borują, i wiercą... Głównie pod ziemia, ale tuż nad nią wyrastają nowe lśniące stacje metra.


Chyba najładniejszą z nich, i najczęściej komentowana jest ta w dzielnicy Canary Wharf  (nowego centrum biznesowego Londynu). A wszystko to za sprawa nowego ogrodu, który powstał na jej dachu.


Trzy poziomy nad linia brzegowa doków, bo  Canary Wharf to ciekawie zagospodarowane stare doki,  wznosi się długa na 310 m trójkątna, drewniana struktura, której dach (nie w całości) został pokryty specjalnym rodzajem plastikowych paneli (ETFE).

By Salimfadhley (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

W miejscu w którym pełno jest szklanych domów, a bardzo mało publicznej zieleni, każdy nowy skrawek zieleni jest na wagę złota.


Zarówno ogród jak, i budynek nawiązuje do miejsca w którym powstał tzw. West India Dock.

W XVIII i XIX wieku liczne podróże morskie zapaliły umysły wielu badaczy, i miłośników roślin.
W tym okresie do Wielkiej Brytanii, na statkach West India Dock Company, przypłynęło najwięcej nieznanych do tej pory roślin, które zmieniły obraz nie tylko Wielkiej Brytanii, ale tez całej Europy.


To właśnie te podróże w nieznane były inspiracją dla współczesnych twórców ogrodu.  Sama konstrukcja stacji, oraz ogrodu na dachu ma nawiązywać do kontenerowca, stąd też jego długi i stosunkowo wąski kształt. Sam dach nawiązuje zaś do tzw. Wardian Case (mini szklarenki) bez której większość roślin nie przetrwałaby długiej podróży.


Ogród został podzielony na dwie części tzw zachodnia, i wschodnia.



Zachodnia część ogrodów, jak łatwo można przewidzieć została zainspirowana zachodnia półkulą, wraz z Australią i Nową Zelandią (Przyznam się szczerze że jest to dla mnie dość dziwne połączenie).
Królują tu zatem Paprocie drzewiaste (Diksonia sp.) pochodzące z lasów Australii, i Nowej Zelandii.
Ambrowce (Liquidambar) - charakterystyczne drzewa USA, i Meksyku, oraz Chruściny jagodne (Arbutus unedo), w naturze występujące min w Irlandii! Te bardzo niepozorne drzewka produkują przepyszne owoce, w smaku przypominające truskawkę.


Wschodnia strona ma już zupełnie odmienny charakter, który silnie nawiązuje do Orientu.
Znajdziemy tu głównie różnego rodzaju Babusy: Phylostachys nigra, i Phylostachys lutea o odpowiednio czarnych, i żółtych pędach, są także Sasy (Sasa vetchii), które z daleka przypominają trawy.


W części orientalnej nie mogło zabraknąć oczywiście Klonów palmowych (Acer palmatum) oraz Magnolii.


W czasie kiedy odwiedziłam ogród (jakieś 3 tyg. temu) kwitły już przepiękne Magnolie japońskie (Magnolia kobus), które rzadko widuje w ogrodach przydomowych, a szkoda bo są stosunkowo najmniej kapryśne ze wszystkich Magnolii, które znam.


Obok nich wypatrzyłam mój ulubiony gatunek Magnolii - Magnolie wielkokwiatowa (Magnolia grandiflora) prawdziwa rzadkość w polskich ogrodach, która o tej porze roku posiadała jeszcze zeszłoroczne owoce.


Zwieńczeniem ogrodu jest malutki amfiteatr, w którym każdy kto ma ochotę może zaprezentować swoje umiejętności muzyczne.


Ogród jest jeszcze bardzo młody, i sprawne oko dobrego Ogrodnika wychwyci kilka większych, lub mniejszych  niedociągnięć min. nie do końca dobrze ustawiony system irygacji. Mimo to jest ciekawy, i bardzo przyjemny w odbiorze.
Mała ilość zwiedzających daje możliwość do wyciszenia, i zastanowienia się nad historia doków, i ludzi którzy w nich pracowali, a nie była to lekka, i przyjemna robota...


Zachęcam Was zatem do odwiedzenia tego miejsca, ja chętnie tu jeszcze kiedyś wrócę. Może tylko o innej porze roku...


Jeśli chcielibyście przeczytać jeszcze o innym ogrodzie na dachu zapraszam TUTAJ na wycieczkę po Sky Garden. Niby architekci Ci sami, a wrażenia zupełnie inne.

Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO

6 komentarzy :

  1. No super po prostu:) Przy najbliższej okazji obejrzę!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa idea powstania ogrodu - i to nawiązanie do wypraw łowców roślin. Na mapie zdecydowanie to widać. No nie czepiajmy się tej Australii na zachodzie. Może była jakaś głębsza idea. Najbardziej podoba mi się inspiracja szklarni - skrzynka Warda do transportowania roślin z zamorskich krain.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak konstrukcja dachu jest naprawdę świetna, szczególnie w zderzeniu z roślinami. Dobrze wpisuję się tez w otaczający ją krajobraz.

      Usuń
  3. O, bardzo to ciekawe. Lubię ogrody, które mają myśl! Ten jest wyjątkowo symboliczny i nawiązujący do historii podróży roślin. Muszę, zaplanować ogrodowy wypad do Was, tylko zupełnie nie wiem kiedy znajdę wolne dni :)
    serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Jestem pewna, że nie będziesz żałować :) Pozdrawiam serdecznie

      Usuń