Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogrody i parki Londynu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogrody i parki Londynu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2018

Mam dylemat...

Od kilku tygodni mam dylemat, a dokładnie od 3. Nie mogę zebrać się do pisania bloga.             I chociaż  w aparacie piętrzy się stos zdjęć, z wielu ciekawych miejsc, które odwiedziłam w ciągu przeciągu ostatnich kilkunastu tygodni. Jakos nie moge sie zdecydować....
To chyba przez ten upał. W Anglii nie padało od 7 tygodni, jest potwornie, jak na ta część świata gorąco, a co gorsze duszno. Nie chce się nic. Wszyscy są mega zmęczeni, po upalnych dniach, i parnych  nocach....
EDIT:  Redagując tego posta właśnie zaczęło  padać, i jest to nieskromnie mówiąc najprzyjemniejsze uczucie od kilku tygodni.

W życiu zawodowym szykują się też spore zmiany, i natłok obowiązków sprawia, że każdego dnia coraz trudniej zabrać się mi do pisania... Przede wszystkim nie potrafię zdecydować się na temat, a tych w mojej głowie nie brakuje.

Dlatego prosze Was o pomoc, i podpowiedz. O czym chcielibyście poczytać w następnym artykule na moim blogu. Możliwości są trzy:

1.  Relacja z największej, londyńskiej,  dopiero co pięknie odnowionej Palmiarni, w Królewskich Ogrodach Botanicznych Kew.



2. Relacje z jednego, z niezwykłych  ogrodów, które odwiedziłem w trakcie trwania Open Garden Weekend w czerwcu. Zwiedzilam ich kilkanascie, i na pocztątek wybiorę ten najciekawszy, i najpiękniejszy moim zdaniem.



3. Czy z relacje z tegorocznej wystawy RHS Hampton Court, i moich przemyśleń na jej temat.


Z czasem oczywiście pojawią się wszystkie z tych  artykułów, ale póki co podpowiedzcie od którego tu zacząć. 
Głosować możecie do 5 sierpnia, w komentarzach pod tym artykułem, lub na moim social media. 
Zwycięży,i jako pierwszy ukaże się oczywiście artykuł z największą liczba głosów.

Pozdrawiam serdecznie,
XOXOXO 

wtorek, 30 stycznia 2018

Skwer z różowymi wiśniami w tle.

Jest dzień przed końcem Stycznia. Wpis miał być o Oczarach, i Leszczynowcach,  ale jak to w życiu czasami bywa plany ulegają zmianie...
Wybrałam się dzisiaj po syna do szkoły. Zwykle jeżdżę metrem, dziś coś mnie podkusiło, i mimo zimna poszłam na piechotę. Opłaciło się, zaoszczędziłam na bilecie, i nie tylko skorzystało na tym moje zdrowie, ale także moja ogrodnicza dusza.


Po drodze udało mi się odwiedzić nowy skwer w City. Ściagnęły mnie w jego kierunku pięknie kwitnące Wiśnie różowe - Prunus subhirtella 'Autumnaalis'


Nie sposób przejść obok nich obojętnie, gdy całe stosunkowo niewielkie, i nagie jeszcze drzewa pokryte są delikanie różowym kwieciem.


Sam skwer pamiętam jeszcze z przed kilku lat gdy był tylko smutną betonową pustynią, otoczoną nieciekawymi budynkami. Z czasem budynki znikły, a ich miejsce zastąpił nowoczesny- czarny- biurowiec.


Nie będę tu oceniać projektu samego budynku. jednym może się podobać, innym nie, ale...
Chcąc, czy nie chcąc ze względu na swoją bryłę, a przede wszystkim kolor bardzo silnie oddziałuje on na otoczenie.


Sam projekt skweru jest bardzo prosty.  2 sporej wielkości wznisione trawniki, obrzeżone roślinami bylinowymi. Oraz 2 bardzo proste rabaty bylinowe.


Trawniki jak to przystało na Anglię, są idealne, świeżo rozwinięte z rolki, i mimo zimy o pięknym nasyconym zielonym kolorze.
Inne rośliny morzna policzyć na palcach jednej....no dobra, po dłuższym zastanowieniu...dwóch rąk.
Jest zatem: zimozielone Blechnum, Barwinek,  Sesleria, Bodziszek, Heuchera, Sarcoccocca, oraz bezlistne krzewy Hortensji. Z ziemi powoli wyłaniają się także cebulowe Irysy.


Jednak to Wiśnie nadają tonu temu miejscu. To jedyne drzewa posadzone na skwerze.


I to zestawienie ich delikatnych jasnoróżowych kwiatów, z nowoczesną czernią budynku gra tutaj pierwsze skrzypce.


Bardzo, ale to bardzo spodobało mi się to miejsce, i przemianę jaką przeszło. Z betonowego klepiska przerodziło się w kolejną oazę zieleni. Dodatkowo skwer jest świetnie wkomponowany w otoczenie, i pokazuje, że czasem prostota , w doborze gatunków, i kolorów broni się sama.


Ciekawa jestem Waszej opini na temat tego miejsca, i czy podobają się Wam Wiśnie różowe?
Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO

wtorek, 21 listopada 2017

Angielskie ogrody przykościelne, i Dunstan in the East.

To, ze Anglicy znaja sie na ogrodach jak nikt inny, nikomu nie trzeba o tym przypominać. Nawet  na najmniejszym nawet skrawku ziemi potrafia stworzyc przepiekny, klimatyczny ogród. W londyńskim City  gdzie o miejsce szczególnie trudno, to umiejętność na wagę złota.


Wśród szklanych wieżowców, prawie na każdym rogu przycupnęły małe często średniowieczne kościoły, i kaplice. Tuż przy nich niewielkie ogrody. Jedne założone, i  pielęgnowane przez pasjonatów ogrodników. Inne pieknie zaranżowane, i utrzymywane sa przez City of London.

Londyn-blog-ogród

Przyznać się muszę uczciwie że to jedne z moich ulubionych miejsc w tym mieście.
Są niezwykłe. Wręcz magiczne.  Klimat ich ciężko przedstawić na zdjęciach, a tym bardziej opisać.

St. Agnes & St. Annes
W wiecznie pędzacym miescie daja ukojenie ciału, i duszy. Z racji swojego położenia są swoistą zieloną oazą nie tylko dla okolicznych pracowników, ale także , a może, i przede wszystkich domem dla wielu miejskich stworzeń.

St. Olave's
Dla mnie po 8 latach na wyspach wiele z rosnących w nich roślin stało się codziennością,  dla Was pewnie nadal niecodzienne, i zaskakujące. Chociaż nie powiem można wsród nich znależć prawdziwe perełki. Rośliny unikalne nawet w Wielkiej Brytanii.


O tej porze roku na pierwszy plan wychodza oczywisicie rośliny zimozielone. Dla pasjonatów tych roślin,  gratka beda ogromne Aukuby, Sarccoccoci, Hebe a takze zimowe Kaliny min. Viburnum tinus  (Kalina wawrzynowata , Viburnum davidii, oraz wiele wiele innych.

blog-ogrodnicy-Londyn


Wiele z tych kościołów ma bardzo ciekawą historię.  W wielu z nich pochowano znanych ludzi, którzy tworzyli świat jaki teraz znamy.

blog-ogród
Pomnink Pocahontas, która nie była tylko postacią z bajki Disneya.
A ich tablice nagrobne, nadają tym miejscom wyjątkowy charakter.

blog-ogrodniczy

Z pośród tych wszystkich urokliwych miejsc, jest jedno które lubie najbardziej.
Ukryty wsród plontaniny uliczek, położnony nieopodal Tower of London - Dunstan in the East.

blog-ogród
Dunstan in the east.
O jego istnieniu wie stosunkowo niewiele ludzi, w sobotnie popołudnie gdy nie ma pracowników City, jest praktycznie pusty.


Dlaczego jest tak niezwykly, ano zobazcie sami....



Kosciół w tym miejscu istniał od ok 1100 roku. Jednak w tracie wielkiego pożaru Londynu w 1666 roku część z niego spłonęła.  Został odbudowany przez Christophera Wren - tego samego który zaprojektował słynną katedrę St.Paul's . Dobudował on do istniejacego koscioła wieżę zakończoną iglicą.
Niestety w 1941 roku podczas bombardowania Londynu kościół został praktyczcznie całkowicie zniszczony. Przetrwały jedynie północna, i południowa fasada oraz wieża Wrena.


Po wojnie zdecydowano, ze kościół nigdy nie zostanie odbudowany. W 1967 roku został przejęty przez City of London, który przekształcił go w skwer / ogród miejski.


W chwili obecnej zajmuje powierzchnie 1065 m2, i wpisany jest na listę zabytków.

W 2015 roku ogród przeszedł całkowitá modernizacjé. Udalo mi sie odwiedzic go wtedy tuz po otwarciu, oraz min. kilkanascie dni temu. Na zestawieniu mozecie zobaczyc jak ogród zmienil sie w okresie tych dwóch lat.

Londyn-blog-ogród

Po rewaloryzacji na niewielkiej przestrzeni znalazło się miejsce dla licznych mieszanych rabat.
Wykorzystano tu min. różnorakie krzewy, często podsadzone tradycyjnymi roślinami okrywowymi takimi jak bodziszki, czy rożnego rodzaju paprocie.


Niestety po 2 latach okazało się, że wiele ciekawych bylin nie przetrwało próby czasu, i zastąpiono je dużo łatwiejszymi w uprawie krzewami.


Znacznie rozrosły się za to pnącza głównie winorośl (Vitis sp.), która nadaje temu miejscu wyjątkowego charakteru.


Dunstan, jak i inne tego typu miejsca lubię nie tylko za niepowatarzalną atmosferę, i ciekawe rośliny, ale także za ciekawy dobór nawierzchni.


Wiele z tych, jak i innych ogrodów mijam codziennie w drodze do pracy, i tak bardzo mi szkoda że tak rzadko mam okazję przysiąść w nich na dłużej. Chociaż jak widzicie po większości zdjęć pogoda często nie sprzyja tego typu rekreacji.

blog-ogrodniczy
Bishopsgate
Jak się Wam podobają te dość niezwykłe ogrody?
Pozdrawiam Was serdecznie, i zapraszam do regularnej lektury bloga.
XOXOXO

środa, 12 kwietnia 2017

100 letnie Magnolie.

Co jest takiego w Magnoliach, ze nie ma chyba osoby która nie ma, nie miała, lub nie chciałaby mieć jej w swoim ogrodzie.
Piękne, choć nie łatwe w uprawie, gdy kwitną zachwycają każdego.


Ale kiedy czas ich kwitów , w końcu minie, staja się na powrót dość niepozornym drzewem.


Jak wyglądają Magnolie, chyba każdy wie. Szczególnie urodziwe się ich kwiaty. Duże, pachnące, i pojedyncze, jednak dość prymitywne kwiaty, różnią się u poszczególnych gatunków kształtem. Od prawie płaskich jak spodek, aż do wąskich kielichów, tak jak u Magnolii liliflora.


Kolor kwiatów, także może być różny. Od białych jak śnieg, poprzez różne odcienie różu, aż do stosunkowo rzadko jeszcze spotykanych żółci.


Oczywiście w większości przypadków kwiaty pojawiają się jeszcze przed rozwojem liści. Jednak w naturze, jak, i na rynku ogrodniczym występuje kilka odmian kwitnących w trakcie, lub tuż po rozwoju liści. Należą do nich min. Magnolia Siebolda (M.sieboldii), Magnolia szerokolistna (M.hypoleuca), czy Magnolia parasolowata (M. tripetala).


Stosunkową dużą nowością na polskim rynku jest zimozielona Magnolia grandiflora - Magnolia wielkokwiatowa. Jest sporym minusem jest stosunkowo niska mrozoodporność.


I można by tak pisać , i pisać tylko o samych kwiatach, tych pięknych drzew. O tym, że w większości zapylane są przez chrząszcze, i  o tym, że ich nazwa wywodzi się od nazwiska francuskiego botanika Pierra  Magnol - człowieka który wymyślił idee rodzin botanicznych.


Jak zatem uprawiać Magnolie by móc długo cieszyć się nimi w ogrodzie?
Przy wyborze miejsca. należy pamiętać, że preferują one miejsca raczej słoneczne, i całkowicie osłonięte od zimnych wiatrów, i późnych przymrozków.


Niestety w wielu przypadkach zdarza się uszkadzanie paków kwiatowych, oraz samych kwiatów przez przymrozki.
Miejsce przy ciepłej, nagrzanej od wiosennego słońca, ścianie będzie zatem dla nich wręcz wymarzone
Należy także pamiętać, że drzewa te lubią także miejsca żyzne, lekko wilgotne, oraz lekko kwaśne.


Jeśli jednak Wasz ogród nie spełnia tych wszystkich warunków, nie zrażajcie się .
Magnolia japońska (M.kobus), Magnolia Siebolda (M.sieboldi), oraz Magnolia gwieździsta (M.stellata) będą tolerować także gleby alkaliczne, a M. Siebolda zniesie także lekki cień.


A teraz do rzeczy. Te piękne, Magnolie soulangeana ze zdjęć rosną sobie nieprzerwanie od ponad 100 lat w  Hampsted Heath (północnym Londynie), w części zwanej Golders Hill park.
Otoczone z trzech stron, pięknym fragmentem parku, oraz ceglanymi murami dawnej szkółki, mają wręcz idealne warunki do rozwoju.


Kwitną zatem tak intensywnie, że w okresie wczesnej wiosny staja się główną atrakcja parku. Dodam, że po całym Parku rozsianych , jest kilkanaście rożnych odmian Magnolii, wszystkie w podobnym wieku.


Zdjęcia tych pięknych drezw zostały wykonane już prawie 3 tyg temu, teraz niestety nie ma po ich kwiatach ani śladu. No, może oprócz kilku rozkładających się płatków. Niestety wiosna w Anglii przychodzi szybko, ale jest tez bardzo krótka, i intensywna. To co w Polsce cieszy oko przez kilka tygodni, tu pojawia się, i znika w ciągu tygodnia, lub dwóch.  Szczególnie w tym roku. Gdy niespodziewanie słupek rtęci pokazywał ostatnio pomiędzy 20-25 stopni Celsjusza.W jednym czasie zakwitło zatem razem wiele roślin, ale ich czas także szybko przemninął.
Pozdrawiam serdecznie, i czekam na Wasze opinie na temat Magnolii?
Jakie są Wasze ulubione odmiany?
XOXOXO

czwartek, 16 czerwca 2016

Chelsea Physic Garden - czyli najstarszy Ogród Botaniczny Londynu.

Zabiorę Was dzisiaj na kolejną już wycieczkę, tym razem do najstarszego, chociaż stosunkowo mało znanego wśród turystów, Ogrodu Botanicznego Londynu.
Zwykle myśląc Ogród Botaniczny, oraz Londyn staje nam przed oczami największy i najpopularniejszy z nich wszystkich Ogród Botaniczny w Kew.


Jednak dużo bliżej centrum znajdziemy prawdziwą perełkę dla wszystkich miłośników roślin.
Chelsea Physic Garden znajduje się w szczególnie popularnej wśród bogatszych (mówiąc bogatszych mam na myśli bajecznie bogatych) mieszkańców Londynu - Chelsea.


Założony w 1673 roku ogród jest jednym z najstarszych Ogrodów Botanicznych Europy.
Ukryty pomiędzy przepięknymi budynkami z czerwonej cegły, oraz brzegiem Tamizy przywodzi na myśl Tajemniczy Ogród z ksiązki Frances Hodgson Burnett o tym samym tytule.


Podobnie jak ten książkowy Chelsea Physic Garden ukryty jest za wysokim murem, oraz bramą z kutego żelaza. Jedynie jego wnętrze zgoła różni się od tego który opisała Frances. W środku znajdziemy pięknie wypielęgnowane trawniki, oraz rabaty kwiatowe z ponad 5000 różnych głównie jadalnych, i użytkowych roślin.


W początkach jego działalności ogród służył młodym adeptom aptekarstwa. To tutaj poznawali tajniki wielu leczniczych roślin.



Wybór miejsca był nieprzypadkowy. Bliskość rzeki, w owych czasach płynęła tuż za murami (o czym świadczy wymurowany kamień graniczny) sprawiała, że klimat tego miejsca był znacznie łagodniejszy, niż pozostała część Londynu, czy też Wielkiej Brytanii.. Dawało to możliwość przetrwania wielu egzotycznych jak na tamte czasy roślin.

Ten duży kamień w murze, to dawny kamień graniczny ogrodu, który kończył się właśnie w tym miejscu.

W ogrodzie do tej pory rośnie najbardziej wysunięte na północ, owocujące, pod gołym niebem, drzewo grejpfrutowe.


Środek ogrodu zajmuje najstarszy w Wielkiej Brytanii (1773 r.) ogród skalny, zbudowany w całości z islandzkiej lawy.


Jest też i oczko wodne zbudowane przez samego pana Tradescanta, który przez krótką chwilę był kuratorem ogrodu.

W ogrodzie zmieściło się też kilka szklarni: stara wiktoriańska paprociarnia,


oraz kilka bardziej nowoczesnych szklarni (1903 r.) w których znajdziemy ciekawe kolekcję roślin charakterystycznych dla Wysp Kanaryjskich, a także pelargonie, i rośliny tropikalne.





W samym ogrodzie na stosunkowo niewielkiej przestrzeni znajdziemy prawie  100 różnych gatunków drzew wiele z nich rzadkich dla flory Wielkiej Brytanii.


Dopiero w 1983 roku ogród został przejęty przez instytucję charytatywną, i otwarty dla publiczności.


W chwili obecnej w ogrodzie pracuje jedynie 9   stałych pracowników, i uwaga 63 wolontariuszy!
Ogród można zwiedzać w tak zwanym sezonie czyli od marca do października, we wszystkie dni za wyjątkiem poniedziałków.
Cena biletów dla dorosłych to koszt 10,50 funtów, przy czym w cenę wliczona jest darmowa wycieczka z przewodnikiem.


Dzięki uprzejmości pracujących tam Ogrodników, i kilku znajomościom mogliśmy zwiedzać ogród bardzo wczesnym rankiem, jeszcze przed otwarciem go dla zwiedzających.
Wpuszczono Nas też w miejsca zwykle niedostępne szerszemu gronu publiczności, min. do szklarni gdzie rozmnażane są rośliny, oraz przetrzymywane najcenniejsze okazy.



Osobiście bardzo lubię Chelsea Physic Garden, i gdyby tylko był bliżej mojego miejsca zamieszkania na pewno chętnie odwiedzałabym go częściej...
A Wam jak się podoba ogród który w dużej mierze zachował swój oryginalny charakter?


Pozdrawiam serdecznie
XOXOXO